poniedziałek, 3 października 2011

Mój pokój

Dziś mija tydzień od kiedy się poczułam częścią tego pokoju. Jest jeszcze trochę do zrobienia, ale mimo to postanowiłam zaprezentować go szerszej publice już teraz.


Tak było tydzień temu. Wszystko wszędzie. Brzydkie meble (których tu nie widać), brzydko ustawione, klaustrofobia. Nie to jednak było najgorsze. Najgorszy był brud. Przez pierwsze 3 dni pokój odkurzałam 2-4 razy dziennie, ciągłe poczucie wszechobecnego kurzu i rozmnażających się pod moimi stopami roztoczy.

Z Arturem walczyliśmy przez dwa dni, skręcając meble, przestawiając czy wynosząc te już skręcone, stare, czyściliśmy wszystko.

W końcu udało się doprowadzić pokój do takiego stanu. Mam dość duże okno od strony słonecznej, więc budząc się, pierwsze co widzę to słonko (lub chmurki) właśnie. Widok z okna taki:


To dziwne, ale kiedy pierwszy raz usłyszałam jakichś młodocianych muzyków ulicznych zaraz pod moim oknem, zaczęłam się śmiać jak szalona, przeżyłam szok kulturowy - przeprowadzka z miejsca, gdzie nie ma żadnych dźwięków do tego burczącego centrum.

LinkNad moim biurkiem powiesiłam sobie Moby'ego i płytkę z Lizbony i... czarną dziurę. Każdy, kto wchodzi do mojego pokoju po raz pierwszy jest nieco skonsternowany. Niektórzy pytają, czy to jakaś sztuka nowoczesna, inni - co mną kierowało przy tworzeniu czegoś takiego. No więc chciałabym zamieścić tu małe sprostowanie: ten czarny kwadrat to naklejka-tablica do pisania. Na razie kredy brak, więc pozostaje tabula rasa ;)

Półkę, która stoi obok biurka trzeba było przykręcić/przywiercić do ściany. Ta prosta - zdawałoby się - czynność zajęła mi kilka dni. O pomoc poprosiłam Wojtka, kolegę z czasów wileńskich, który ma dostęp do wiertarki. Po wielu różnych przygodach (jak na przykład wywiercenie 2,5-centymetrowej dziury) szafka stoi...

... i zapewnia mi poczucie stabilności i spokoju ładnie ułożonymi książkami.

Jeszcze jeden element mojego pokoju, który absolutnie kocham: plakat z festiwalu Avante, który mój host, Pedro, ściągał specjalnie dla mnie z dwumetrowego słupa.

Jak mówiłam, jest kilka spraw, które chciałabym, aby w tym pokoju wyglądały inaczej, jak na przykład ta dziura. Mam już na nią pomysł, czekam na realizację.

Kolejną są drzwi, a raczej freski artystów sprzed mojej ery. Na to też pomysł jest, potrzebna tylko konsultacja.

Tak czy inaczej, pokój jest przytulny i ciepły, dziewczyński. Zazwyczaj w tle leci jeszcze jakaś spokojna muzyka, chill-out czy Moby.

Ach, dla tych, którzy nie wiedzą, mieszkam tu:

Wyświetl większą mapę

PS: dziś będę miała już współlokatorkę!

1 komentarz: