środa, 12 października 2011

3 miejsca, 2 osoby, 1 miasto

Ten post poświęcę kawałkowi mojemu pierwszemu spacerowi po Poznaniu. Mimo że jestem tu już ponad dwa tygodnie, nie miałam zbyt wielu okazji, by się z tym miastem zapoznać - mam albo zajęcia od rana do nocy albo naukę albo nie ma mnie na weekend. Tak czy inaczej, podczas sobotniego spaceru, odkryłam kilka ciekawostek.


Przede wszystkim, Cacao Republika (ul. Zamkowa 7). Przeprzytulna kawiarnia, gdzie można napić się wszelkich produktów mlecznych i spróbować jednego z przepysznych ciast. Już z zewnątrz wyglądała jak jedna z kawiarenek, które tak mocno chwyciły mnie za serce.

To w sumie zabawne, że o kawiarence mówiła mi Karolina, biorąc pod uwagę fakt, że to ona tu jest gościem, nie ja. Podczas całego dnia, właściwie, wydawało mi się, że to ja jestem oprowadzana.


Menu było urzekające - spójrzcie na trzecią pozycję od góry! :)


Zamówiłam "Mleko z syropem kasztanowym" i w ten oto sposób moja wegańska era się skończyła. Skończyła się już właściwie w Holandii, ale żywiłam jeszcze pewne nadzieje na "powrót do korzeni". No niestety, już nie będę "niezwykła".


Nigdy nie zrobiłam sobie żadnego zdjęcia z nikim w toalecie. Nigdy też nie miałam żadnego zdjęcia zrobionego z Karoliną. No i proszę.


Kolejnym odwiedzonym po drodze miejscem była Cupcakes Bakery (ul. Szyperska). Sklep w całości z babeczkami w różnych kształtach, smakach i kolorach.

Po wciągnięciu swojej babeczki, muszę przyznać, że Polsce jeszcze daleko do Europy, gdzie muffinki nie kosztują aż tyle (6-8 zł) i są o wiele większe i o wiele smaczniejsze.

No i trzecie miejsce...
... gdzie można i popłakać i się pośmiać :)

1 komentarz:

  1. we wrocławskiej muffiniarni zapłacisz 3zł za ogromnego muffina z karmelem :) a 7zł za dekorowane z elementami halloween!

    OdpowiedzUsuń