niedziela, 7 sierpnia 2011

Pozdrowienia z Trebnitz

Hej, ludzie!


Ostatnich 5 dni spędziłam w strasznie starym Zamku Trebnitz, którego ściany ponoć pamiętają czasy, kiedy nawet mnie nie było na świecie. Zamek jest ogromny i ponoć w nim straszy... Może nie w nim, może to tylko moja głowa? Tak czy inaczej, nie czułam się komfortowo, przemierzając w nocy te korytarze...

Choć był to kurs komunikacji interkulturowej (polsko-niemiecki), w tym samym zamku miało miejsce międzynarodowe spotkanie studentów i w ten sposób poznałam kilka niezwykłych osób, np. Katarinę z Serbii...

Hilalę z Chin, Darilę z Turcji i Charlotte ze Szwajcarii :) Szczerze mówiąc, znów lepiej czułam się w tym mieszanym, pokichanym towarzystwie niż w kontekście polskim. Nie wiem, nie umiem się znaleźć może w polskiej gramatyce (uczuć).

post taki krótki i pośpieszny, jak pociąg, na który się strasznie śpieszę i który mnie zabierze do Lipskaaaaaaaa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz