środa, 6 lipca 2011

Po obozie

Wróciłam z obozu harcerskiego. Było fajnie, daleko od domu, a ta odległość to niekoniecznie kilometry. To spanie w namiocie, kiedy jest zimno, to reagowanie w absurdalnych momentach, to straszne niewyspanie, to tłumaczenie świata, to narzucony dress code, to jakieś zasady, które nie zależą ode mnie. Ja lubię podróże i lubię być daleko, więc fajnie było.

Tym razem "pojechaliśmy" do Japonii. Każdego dnia nasi harcerze przenosili się w inną epokę Japonii, mieliśmy przebrania (manga, gejsze, picachu, samuraje, ninja itede) i jedliśmy pałeczkami. No ale to nie była tylko infantylna zabawa.

Tym razem postanowiliśmy jeszcze więcej czasu dać Bukowińczykom na myślenie o tym, kim są, na próbowanie nowych rzeczy, na rozwijanie SWOICH zainteresowań. W ciągu dnia odbywały się warsztaty, np. RPG, śpiewu białego (średniowiecznego), psychologiczne, lingwistyczne i kilka innych. Na zdjęciu warsztaty nazwane "salon piękności"... :)

Nie zabrakło też miejsca na dawanie upustu swoim wizjom artystycznym. Kręciliśmy filmy, była gra oparta na teatrzyku cieni (na zdjęciu), był improwizowany serial, a wieczorami siadaliśmy i oglądaliśmy filmy krótkometrażowe. Interpretacje 12latków potrafią zaskoczyć każdego. Kiedy ich słucham, myślę, że skoro ta wrażliwość i inteligencja jest naturalna, to chyba to właśnie edukacja zabija je w nas, skoro w wieku lat 20 przestajemy zwracać uwagę na to wszystko, co ważne.

Było też kilka momentów grozy, były też strachy w głowach bardziej poważne niż potwory pod łóżkiem i nieporozumienia o podłożu językowym. Taki obóz to nie tylko odbębnienie 10 dni opieki nad przypadkowymi dzieciakami. To coś na serio, to rozmowy, to słuchanie i rozumienie. I nie przypadkowe dzieciaki, to poważni faceci i poważne kobiety, tylko trochę mali.

Harcerstwo może się wydawać jakąś idiotyczną rozrywką dla dzieciaków, infantylnym zapychaczem czasu wolnego. W wielu przypadkach tak jest, niestety - drużynowi czy instruktorzy sami nie wiedzą, kim są i to harcerstwo to tylko przedłużenie ich dzieciństwa. Moje harcerstwo to takie, które za mną się zmienia, to takie, które pomaga - myślę, że przede wszystkim moim harcerzom, ale kto wie - może także i mnie...?

===========================================
Jutro lecę w podróż, którą ekscytuję się od jakiegoś (znacznego) czasu. A póki co, wyglądam tak:

Jak nie boli, to przeszkadza, a jak nie przeszkadza - to boli.
See you.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz