piątek, 29 kwietnia 2011

Le Gala

Poszłam z Adamkiem na bal jego uniwersytetu.
Co roku organizowana jest taka gala, gdzie studenci i wykładowcy razem bawią się w klubie otwartym tylko dla tych ze stosownymi wejściówkami. Myślę, że to świetny pomysł, okazja to poznania bliżej osób, które widuje się na korytarzu, scementowania trwających już przyjaźni i zweryfikowania romansów. Impreza absolutnie nieobrzydliwa, zabawa dobra, ludzie życzliwi.


Impreza bardzo mi się podobała. Przegadałam sporo czasu z Maxencem (współlokatorem Adama), potańczyłam, spełniłam przypadkiem jedno z moich mikro-marzeń, jadłam pyszną tartę pesto i widziałam szczęśliwego Adamka.

Wróciliśmy do domu o 5.
Wracaliśmy na rowerach.
Ładne miasto, jak niezaspamowane ludźmi.

1 komentarz:

  1. ja mam nadzieję, że odnajdziesz na nowo urok języka francuskiego :) pozdrawiam kasia

    OdpowiedzUsuń