wtorek, 2 listopada 2010

Jesień, a za oknem dorosłość

Dopadła mnie dorosłość. Stało się to nagle, bez żadnego uprzedzenia. Nagle, po absolutnie domowym wrześniu, nastał czas, kiedy nie mam czasu (właśnie!) na nic, kiedy mam dwa kierunki studiów, dwie prace, a wszystkie te decyzje zapadły w ciągu miesiąca. Jestem zajęta i dorosła, a nie wiem, czy to mi się podoba. Jestem tak zajęta, że mijam i omijam coś gdzieś, nawet nie mając czasu za tym zatęsknić.

Myślę o przyszłości, jednak sposób, w jaki myślę, się dość radykalnie zmienił. Marzenia na bieżąco weryfikuje rzeczywistość, z niektórych planów pozbawionych stabilnego gruntu muszę rezygnować (bez smutku, nie ma czasu), a zamiast gadać "chciałabym to zrobić" pytam samą siebie "czy będę miała środki, by to zrobić?". Zastanawiam się, co będzie najbardziej ekonomiczne, czy lepiej magisterka tu, czy tam, czy może rok przerwy, a potem rok studiów - a co, jeśli po drodze zmienię plany?

... dużo znaków zapytania i niepokój za oczami, żyję w świecie, w którym mam zbyt wiele możliwości - a złe wybory naprawdę pieką.

Dorosłość boli, bo mało w niej radości, za mało luzu. Podobno to my sami kształtujemy świat dookoła nas - tak, chciałabym móc sobie na to pozwolić.

that was a part in which im whinging about the adulthood and the fact that i have no idea what to do with myself after those mere 8 months. nothing special, actually, just trying to fit into that depressive and gloomy mood of autumn.

Kilka smaków dorosłości, mimo wszystko:
But anyway, there are a few aspects of the adulthood I like:

Śniadania u Erasmusów, turecka kawa i jakiś przypadkowy jogurt.
Breakfasts at the Erasmusians, Turkish coffee (prepared by a Greek) and a random youghurt.

Spotkania z Ukochaną.
Meetings with Beloved.

Babeczki-Podróżniczki dla tych, co czasem podróżują.
Farewell Cupcakes for those-who-travel-from-time-to-time [Jordi, come back!]

Jestem już duża. Chodzę do pracy, mam terminarz, zostaję na noc w akademiku, piekę ciasteczka, a jednak i tak się przytulam do mamy, jak po raz kolejny nie zdaję cholernego prawa jazdy [tak, znów].
I'm a big girl eventually. I go to work, have an agenda, stay for a night at a dormitory, bake cookies, but still cry my heart out to my mum when again im failing driving license exam [yeah, again].

bisou, everybody!

3 komentarze:

  1. Świetny tekst Sylwio, życie.
    Uszy do góry!
    /t.k.

    OdpowiedzUsuń
  2. Druhnusio, będzie dobrze! :*

    "Pamiętaj- każda chwila, nawet najcięższa kiedyś się kończy, a po niej to już tylko z górki. Jak jest cięzko, zagryź zęby, skup całą energię wszeświata i przeskosz przeszkodę. Nie ma nic takiego, czemu nie dałabyś rady- musisz być tego tylko świadoma."
    To druhny słowa!

    Michu C:

    OdpowiedzUsuń