czwartek, 21 października 2010

In my head...



... Czekałam na egzamin na prawko, a w głowie hordy jakichś horrorów. K'woli ścisłości: nie poszło mi.

... I was waiting for the practical driving licence exam but inside my head there ere milions of monstreus monsters. If you want to know, I've failed.

Reflections



Czasem, kiedy jadę te 30 minut autobusem, wydaje mi się, że jestem jednocześnie tu i tam.

Going home by bus you may encounter this feeling of being in two places at the same time.

piątek, 15 października 2010

Funny story

Już po zajęciach, a jeszcze przed obiadem, spacerowałyśmy sobie po Zielonej Górze. Sena, jak zwykle, wzbudzała dość duże zainteresowanie i sama się wszystkim dookoła dziwiła. W pewnym momencie przechodziłyśmy koło ławeczki z wbudowaną starszą panią dziergającą wełniane bereciki. Jako prawdziwa turystka Sena postanowiła jeden sobie sobie kupić...

After the classes but before the meal, we were strolling around the city, admiring the uniqueness of Polish autumn (oh, really?). Sena, as always, was an object of interest of everyone around us, but she was interested in the surrondings as well - mutual interest, we could call it. Anyway, we were passing one bench with an old knitting lady attached to it, when Sena decided to buy a cap...




Słodkie, no nie?
Oh, isn't she lovely? :D
=====================================

Jak niektórzy z Was pewnie wiedzą, stałam się studentką filologii francuskiej. To nic, że nie znam w ogóle francuskiego - no, przynajmniej tak mi się wydawało... Ponieważ połowie roku wydawało się tak jak mnie, mamy mało czasu i bardzo dużo materiału do przerobienia. I tak oto, kiedy inni świrują, ja odmieniam "habiter" :D


As some of you may know, I've become a student of French Philology. It doesn't matter that I had never been learning French before - the half of the year hadn't had such experience as well, so I don't feel like a complete morron. Anyway, when everybody is bouncing somewhere in the disco, I'm familirising with the conjugation of "habiter" :)

czwartek, 14 października 2010

Wrocław

Po półtoragodzinnym śnie obudziliśmy się na wpółprzytomni o godzinie 5. Zazwyczaj, kiedy tak się dzieje, przeklinam niebiosa, jednak tym razem...
After a party night, which seemed to be just a short nap, we woke up at 5 a.m. Normally I would curse the whole world but this time...



... miałam od razu dobry humor :) cóż, ile razy spotykamy w nocy w swojej kuchni bansującego Hiszpana?
... I was instantly "de buen humor" (in good mood). After all, how many times have you met a dancing Spanish in your kitchen early in the morning?


Podróż minęła nam zadziwiająco szybko, wszyscy byliśmy zmęczeni, więc nawet nie pamiętam, kiedy przyszedł konduktor. Obudziłam się po jakimś czasie i byłam tak zaskoczona gęstą mgłą, że od razu zbudziłam też Senę.
The journey was incredibly unimportant, we fall asleep very quick. I don't even remember the moment the ticket collector came. After some time I got up and was amazed with such thick fog that woke up Sena as well :)


Szaroburawo, nic nie widzisz, a jednak w środku szczęście i jakiś spokój.
Gloomy colours but anyway you're happy inside. As I said once to Jordi "we don't have much sun outside, we have to accumulate it inside" ;)

A to dwie Sary, obie z Hiszpanii, obie studiujące fizykę. Po lewej "Sarrrroona" (czyli "Duża Sara"), po prawej "Sarita" (czyli "mała Sara"), nazwane wedle wieku. Ku uciesze Jordiego, mieszkają w mieszkaniu obok i są super-extra :)
And hee come the two Saras, both from Spain, studying physics (yuck!), living just next door. The left one is being called "Sarona" ("big Sara") and the right one is "Sarita" ("small Sara"), due to the age :)

Joga ;)
Practising yoga. Pay attention to those little dwarves, whose you can find in many strange places in Wroclaw. There used to be an idea behind them but now it's just fun :)


Pozdrawiam Adama.
The University of Wroclaw. Greetings to Adam.


Rozbawiło mnie to.
That made me laugh.


Lubię psychodeliczna kształty, gdzie trzeba się pozastanawiać, co, gdzie i po co.
I like psychodelic shapes, with no clear distinction between their owners.



Ciekawostka.
Wroclaw speciality.



i w sercu jakaś rozterka taka się pojawiła, coś nie na swoim miejscu, niestety.

No ale, tuż przed opuszczeniem Wrocławia, zobaczyłam coś absolutnie pięknego. Czcionka z lat 70tych, słowa "wyszukane" i "kolekcje" obok "szmateksu" - to jest to, to jest kwintesencja polskiej reklamy :D
One of the worst posters Ive even seen. Don't know how to translate it to give you the impression of "those crazy 70s", when the poster was probably designed :)

Going to Wrocław



Nasza podróż do Wrocławia. Senny przedział, niepokojące widoki. Ach, nie kręciłam tego filmiku w czerni-bieli ani nie zmieniałam kolorów.

A short video from our endless journey to Wrocław. This is Poland on Sunday morning, I'm sure it could be a promo video bolstering Polish turism... :)
btw. those are the true colours of the morning Poland (as perceived by the camera), not edited or made in bw.

niedziela, 10 października 2010

Gloomy mood

... pada(m) i moknę.

... feel the blues.

the first football match ive ever watched... :)

Dziewczyny - wierne kibicki Turcji.
Chłopacy - realiści, raczej po stronie Niemiec.

Fajny wieczór, choc zasad kierujących piłką nożną nadal nie znam :)

A very nice evening a few days ago. But still, the rules of FuBball are all Greek to me.

poniedziałek, 4 października 2010

I heart this :)

... Bo trzeba Wam wiedzieć, że mój Erasmus nadal trwa, że to taka "niekończąca się historia", która - mam nadzieję - jeszcze długo nie osiągnie swego finału.
... You need to know that my whole Erasmus experience hasn't finished yet. It's like that "Never-ending stoooooory" to, which I hope to last for ages.

Tak się składa, że również będąc tutaj, na miejscu, mogę przebywać wśród Erasmusowców, będąc ich mentorką i księdzem spowiednikiem, próbując się porozumieć we wszystkich możliwych językach.

It somehow happened to me that I became a mentor of a few foreign students, which apparently makes me "so cool and jazzy" that now I can conquer all the world [ironic]. Anyway, I don't do that to be somewhat cool just because I feel good with them :) being a mentor, encountering new points of view, observing the foreigners discovering your country - that is lovely!

Wszyscy Erasmusi mieszkają (póki co) w jednym mieszkaniu, w akademiku dla vipów, do któego - zdaje się - "zwykli" ludzie wstępu nie mają. Do swojej dyspozycji mają 12osobowe mieszkanie, z kuchnią, łazienkami dwiema, dwoma piętrami i wszystkim, o co studenci zwykłych polskich akademików mogliby być zazdrośni.
My Erasmus guests live in the V.I.P dormitory, which apparently those "ordinary" people can't enter to. They live in that huge apartment, capable of hosting 12 people, with 2 floors and 2 bathrooms and everything which the regular students could be jealous of.

Wczoraj, z okazji leniwej niedzieli...
Yesterday, because of the lazy Sunday...

...zdecydowaliśmy...
... we'd decided...

...przyrządzić...
...to prepare...

...gofry :)
... waffles...




... :)


I heart that.

No, a na zakończenie - cała moja gromadka Kubusia Puchatka:
Yeah, and as a "good-bye" accent, here you've got a pic of them all together :)

Trochę zmarznięci ("to w Polsce jest aż tak zimno?!"), jednak kochani. Od lewej: Alex (Grecja), Jordi (Hiszpania), Eda i Sena (Turcja). Hurra!
It was a little bit cold that evening (not for us, Poles, of course), but anyway. From the left: Alex (Greece), Jordi (Spain), Eda and Sena (Turkey). Hoorray! :)