poniedziałek, 14 czerwca 2010

132 cookies

No więc tak.
Paulina wyjechała, do Sandry przyjechały koleżanki, do Adamka przyjechał kolega (z którym jutro jedziemy na wycieczkę!), Mathias się uczy do egzaminu, Zuzana jest w Moskwie, a cała reszta też ma masę zajęć teraz.

Postanowiłam więc wczoraj upiec ciasteczka. Nie mogłam się zdecydować, w końcu upiekłam trzy rodzaje.


1. "kruche ciasteczka" - ciasto mi nie wyrosło, zamiast ciasteczek były kruche opłatki.


2. "bezy" - ha ha, to było naprawdę smaczne, ale nijak się miało do tego, co w moim domu się piecze i nazywa się bezami; moje "bezy" przypominały naleśniki albo biszkopt - sama jeszcze nie zdecydowałam; najważniejsze, że były smaczne.

3. "kruche brownies" - tak, powinnam dostać medal. Byłam i jestem z nich dumna, duże kawałki czekolady rozpływają się w ustach i mimo tego, że brownies są ogromniaste, masz ochotę jeść, jeść i jeść... numer popisowy:)

hurra.

1 komentarz:

  1. Damn, that looks delicious! Especially the last ones!

    OdpowiedzUsuń