sobota, 12 czerwca 2010

130 Pola Elizejskie


Nastał smutny czas - wszyscy moi przyjaciele albo gdzieś wyjechali, albo pojechali do domów albo właśnie mają gości albo kogoś żegnają. Momentami strasznie samotnie mi tu, momentami czuję, że i ja niedługo zniknę i dlatego teraz, rozpaczliwie, próbuję wszystkie chwile jakoś uwiecznić, unieśmiertelnić.

Wczoraj wieczorem wyszłam na spacer, zrobić milion zdjęć Wilna. Tak się złożyło, że po drodze spotkałam Adama i poszliśmy na dłuższy spacer. To śmieszne - noc taka okropnie gorąca, klejąca, światła i neony, fajerwerki nade mną (znowu jakieś święto?), wydawało się chwilami, że to nie Wilno tylko jakieś egzotyczniejsze miejsce i że nie ulica Giedymina, tylko Pola Elizejskie. I te wszystkie nieładne za dnia dziewczyny, teraz ubrane tak europejsko, tak z okładek pism. Fajnie, fajnie, Wilno, jakiego nie znałam.

3 komentarze:

  1. no jak nieładne, litwinki to fajne laski;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że czułam się tak samo, jak w czwartek przemierzałam Wiedeń w środku nocy? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale jednak, nie porównujmy Wiednia i Wilna :) jeśli kiedyś odwiedzisz Wilno - zrozumiesz, co miałam na myśli:)

    OdpowiedzUsuń