środa, 9 czerwca 2010

125-127 Stockholm (I)

Następnego dnia, już o poranku, znaleźliśmy się w Sztokholmie, stolicy ładu i porządku i IKEI też. Wszechobecny pragmatyzm i ciekawe rozwiązania dizajnerskie spowodowały, że jestem pełna zrozumienia dla wszystkich tych, którzy za Sztokholmem szaleją. Ja do nich się nie zaliczam, choć miasto mi się podobało.


Stare miasto jest pełne małych, wąziutkich i przyjaznych uliczek, którym chcesz robić zdjęcia z różnych perspektyw i kątów, tak są ładne. Może nie jest to tak magiczne miejsce jak Tallin, ale jednak, bardzo schludnie, czysto i przyjemnie:)


To zadziwiające, jak te wszystkie sztampowe kontrasty świata (człowiek i natura, stare i nowe) łączą i przeplatają się w Sztokholmie. Wszystko się uzupełnia, nie razi oczu, wygląda dobrze.



Trawniki to miejsca oblegane przez ludzi opalających się, jedzących czy po prostu odpoczywających. Trawa jest "czysta" od pozostałości po psach/ludziach, więc nie musisz się martwić i sprawdzać, gdzie siadasz. I też - w Polsce to zabronione, mieć piknik na miejskim trawniku - czy to nie bez sensu?


Postanowiliśmy pójść w ślady lokalnych znawców tematu i obiad zjedliśmy na trawie. W miejscu, gdzie ceny są porażające (... gdzie kawa kosztuje OD 20 zł, a za lasagne spokojnie zapłacisz 60 zł), żywienie się fastfoodami to najbardziej ekonomiczna opcja. Mój obiad: falafele i chiński sok, którego smaku nie umiem określić (choć sprzedawczyni powiedziała, że to na bazie jakiegoś kwiatu).


... a tam, gdzie nie ma ludzi - tam są ptaki:) mnóstwo!




Ponieważ Sztokholm położony jest na 14 wyspach (połączonych 54 mostami :P), woda, statki i stateczki są wszędzie.



Jedno z moich marzeń - polecieć balonem w podróż, może być krótka.


Cmentarz - nic przytłaczającego, miłe miejsce by usiąść i odpocząć o gwaru miejskiego.

I jeszcze - niebo. W Sztokholmie najpiękniejsze na świecie [no photoshop!]:




1 komentarz:

  1. Niebo naprawdę imponujące. Buziii! Marta D.

    OdpowiedzUsuń