wtorek, 8 czerwca 2010

124 Bruxelles (1)

Długo mnie tu nie było, za co przepraszam i przez co się wstydzę. Musicie jednak zrozumieć - ostatnie 4 dni spędziłam w podróży i, choć miałam mojego mikrusa w torbie, nie miałam albo czasu albo możliwości napisać notkę. Teraz nadrabiam. Postaram się w ciągu dwóch dni zamieścić relację z minionego weekendu - sprawdzajcie co jakiś czas, czy pojawiło się coś nowego:)


Niewyobrażalnie rano, my, niestrudzeni podróznicy, dotarliśmy do Kowna, by tam "złapać" samolot. Pogoda była przepiękna, jednak nie było nam żal opuszczać Litwy - w Brukseli, do któej zmierzaliśmy, słońce miało być ponoć jeszcze cieplejsze.



Trochę później niż się spodziewaliśmy dotarliśmy do Brukseli. To nasze jedyne wspólne zdjęcie z całej wycieczki, wykonane zaraz po przyjeździe do stolicy Europy:) trochę emo, ale jednak wiecie, z kim podróżowałam - z Danielem (po lewej) i z Adamem (którego mądrej głowy widzicie tylko kawałek).

Ponieważ w Brukseli spędziliśmy tylko kilka godzin, czas ten był naprawdę intensywny. Przede wszystkim musicie wiedzieć, że Bruksela, prócz Unii Europejskiej, znana jest z:




-> komiksów - tak, to tutaj wiele z tych najbardziej klasycznych przedstawicieli gatunku zostało stworzonych; co najciekawsze - wygląda na to, że Belgowie kochają swoich bohaterów, czego dosłownie możecie być naocznymi świadkami, przemierzając ulice stolicy;


... co więcej, prócz muralów i obrazów, bohaterowie komiksowi pojawiają się również w reklamach, gazetach, plakatach, ale też przedstawiani są w postaci np. rzeźb, promując odpowiednie wzorce :)


-> art nouveau - tak jak w Barcelonie można w wielu miejscach odczuć wkład Antonio Gaudiego, tak i tutaj wyraźny jest wpływ Victora Horty na miasto; wiele budynków czy miejsc jest kwintesencją stylu secesyjnego, którego fanką od dłuższego czasu jestem;


-> piwa - istnieje około 2500 gatunków belgijskiego piwa; prócz tych "zwykłych", można tu spróbować również wersji owocowych czy miodowej;


-> czekolady - na każdym kroku napotykasz kolejne sklepy, których wystawy powodują u Ciebie wyrzuty sumienia - szczególnie, gdy jesteś na diecie; wszelkie rodzaje, wariacje, kombinacje, formy i kształty, a każda tabliczka zapakowana w naprawdę zachęcające opakowanie;


-> gofrów - tak, tak, to tutaj przysmak mojego dzieciństwa i każdych wakacji nad morzem został stworzony; chcąc spróbować czegoś naprawdę belgijskiego, możecie sięgnąć albo po małże czy frytki (!) albo po gofry właśnie... tak!


-> "sikającej" rzeźby przedstawiającej małego chłopca podczas jednej z tych nieczęsto uwiecznianych przez sztukę czynności; krąży wiele legend i opowieści o tym, skąd i dlaczego powstał Manneken Pis, jednak nie wiadomo, która z nich jest prawdziwa; Brukselczycy chłopca kochają i często szyją mu specjalne ubranka, związane z bieżącymi wydarzeniami - teraz jest to rocznica powstania państwa Konga;


-> a także rzeźby psa...

... również sikającego :)

Już teraz możecie wyobrazić sobie, że to miasto jest niezwykłe, bogate w tak wiele detali, które tworzą bardzo ciekawą, niemęczącą i nieprzytłaczającą całość. Wszystko tu jest bardzo kochane i przystępne, co jednak jest dość zaskakujące - miasto, które większości kojarzy się z Unią, nie powinno chyba parać się piwem, komiksem czy uryną. A jednak, mimo wszystko, Bruksela jest, jaka jest - i dzięki temu nie czujesz się przytłoczony tą całą wielką polityką świata (czego się obawiałam nieco przed przyjazdem).

I jeszcze - miły akcent:
video

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz