czwartek, 3 czerwca 2010

122 kolacja

Z Adamem i Danielem, z którymi za dwa dni wyjeżdżam w PODRÓŻ, postanowiliśmy wczoraj przegadać nasze plany. Daniel nie studiuje na moim uniwersytecie, a - co za tym idzie - mieszka w całkiem innym akademiku, na końcu świata.


Zrobiliśmy zakupy, zrobiliśmy jedzenie i siedzieliśmy na dachu i gapiliśmy się na Wilno, które - choć nie jest małe - nie jest największym i najgłośniejszym miastem świata i kiedy obserwujesz je z wysokości, masz wrażenie, że nie patrzysz na jakąś stolicę, a - powiedzmy - Zieloną Górę. No, ale jedzenie smaczne - polubiłam nawet masło czosnkowe :)

Nie wiem, czasami boję się, że życie mi ucieka, że stoję na złej drodze, że podjęłam zlą decyzję. Może to po prostu przez natłok możliwości, a może przez brak sprecyzowanych jasno celów?
Zaczyna mi się ten moment podsumowań tego semestru, pewnie będę nieco sentymentalna, wybaczcie!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz