poniedziałek, 3 maja 2010

92 trzy odkrycia dnia dzisiejszego

1. Kafejka COZY


Znajduje się ona bardzo, bardzo blisko mojego uniwersytetu i z zewnątrz wygląda tak, jak się nazywa - cosy, czyli przytulnie. Wiele razy chciałam ją już "wypróbować", jednak ponieważ znajduje się pomiędzy najdroższym fryzjerem Wilna, a piekarnią, gdzie za zwykłą bułkę płaci się 3 zł, postanowiłam nie ryzykować. Dzisiaj jednak się przemogłam i... okazało się, że ceny nie porażają, wręcz przeciwnie - jest naprawdę TANIO! Dziwi mnie to, ponieważ - sądząc po menu, wystroju i sposobie podawania jedzenia - uważam, że ta kafejka mogłaby pozwolić sobie na ceny bardzo wysokie albo chociaż normalne. Nie marudzę jednak, jestem szczęśliwa, bo będę mogła się tam pojawiać częściej.


Do kawiarni poszłam odrobić zadanie na język turecki i poczytać trochę innych rzeczy, więc nie zamawiałam nic wielkiego, zadowoliłam się cappuccino i... creme brulee. Tak, mam nową obsesję, francuski deser.
Muzyka w Cozy jest wyselekcjonowana spośród całego chłamu i wśród perełek lounge, chilloutu czy dubstepu znalazła się i taka ciekawostka:




2. Espanol

W przerwie pomiędzy zajęciami spotkałam przez przypadek Txemę, który wałęsał się po Użupio. Wraz z jego przyjaciółmi, również Hiszpanami, usiedliśmy sobie nad rzeką [znowu!] i gadaliśmy o niczym istotnym. To, co istotne, to:
1. chłopcy zaprosili mnie na prawdziwie hiszpański obiad w środę, więc czekajcie na relację!
2. ... znów zaczęłam rozmawiać po hiszpańsku!!!!! Bardzo się cieszę, że język, który tak strasznie kocham wraca do mnie i to falami, a im więcej się uczę - TURECKIEGO (który do hiszpańskiego ma się nijak), tym więcej hiszpańskiego się w moim umyśle pojawia! I do tego to przemiłe spotkanie ze znawcami tematu... ach!

... przy okazji: obserwacja. Ze wszystkich narodowości, które tu spotkałam, najbardziej wyrozumiali dla uczących się ich języka są właśnie Hiszpanie. Anglojęzyczni mają jakiś kompleks wyższości, Francuzi zawsze będą widzieli masę błędów, Litwini Cię nie poprawią, bo się cieszą, że próbujesz, a Turcy gadają za szybko i byle jak, nie zwalniając tempa ani na chwilę. A z Hiszpanami - matko, jacy oni są kochani, jacy wyrozumiali, jak mi pomagają! Wspaniale.

3. Wilno


Choć w Wilnie jest tylko 62 dni słońca w roku, to kiedy już jest - odkrywasz wszystkie najpiękniejsze miejsca tego miasteczka. A teraz czasem zarówno wiosna jak i brak deszczu, więc...


... powoli się zachwycam tymi ulicami, zakamarkami, kocham je - szczególnie, kiedy już się półmrok czai, kiedy niebo nade mną umiera. Te wszystkie czerwienie, żółcie, pomarańcze... Kocham, podziwiam i się zachwycam.


----------------------------
mam dla Was jeszcze informację: dzisiaj odniosłam sukces. Po raz pierwszy na lekcji tureckiego rozumiałam WSZYSTKO i... zaczęłam nawet produkować mowę. Czuję się mądra i zdolna i dlatego...
... a, dowiecie się w swoim czasie :)

bonne nuit!

3 komentarze:

  1. 'Moi' hiszpanie mówili, ze im jest bardzo ciezko mowic po angielsku. Po kilku godzinach z nimi zaczelam mowic z hiszp. akcentem :P kurcze, niedobra sklonnosc.

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, ale hiszpański angielski brzmi tak egzotycznie, tak intrygująco! francuski jest słodki, ale hiszpański - brzmi jak zapowiedź dobrej zabawy! ech, jutro będzie jedzonko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, to dlaczego tylko ja spotykam Hiszpanów-buraków? Jak nie zaczynają się do Ciebie dobierać w knajpie (bo przecież WSZYSTKIE Polki na nich lecą i chcą się z nimi przespać!) to zachowują się jak idioci (albo właściwie w ogóle nie potrafią się zachować- ostatnio trafił się taki na Couchsurfingu)- tragedia ;]

    OdpowiedzUsuń