piątek, 28 maja 2010

115 egzaminy

To chyba był najintensywniejszy dzień tej sesji. Jeśli chodzi o egzaminy - to tylko ustny z litewskiego, jednak cały dzień czekałam na jakieś wyniki. Muszę przyznać, że jestem z nich zadowolona. No ale:


Dzień rozpoczęłam w uroczym Cozy, który znacie już w porzednich wpisów. Tym razem spróbowałam nowej kawy z akcentem meksykańskim, a do niej...


... owsiankę:) O tyle, o ile kawa była wyśmienita, owsianka - niestety - bez smaku. A szkoda.

Po wynikach z litewskiego siedziałam na uniwersyteckiej ławce z Nagihan i Erenem (Turcja) i tak sobie ogólnie gadaliśmy o tym erasmusie. Uświadomiłam sobie, że już prawdopodobnie nic takiego mnie nie czeka w życiu i, niestety, nie była to myśl radosna. Przy okazji, anegdotka. Eren opowiedział mi, że pewnego razu grupa skinów zaczęła zaczepiać Khaleda (Jordeńczyk, wspominany wiele razy tu). Ponieważ sytuacja zaczęła się zagęszczać, Khaled po prostu zdjął kurtkę, zdjął torbę i zaczął gadać - niby się modlić - po arabsku :) wiadomo, nikt nie chce mieć kłopotów z ortodoksyjnym Muzułmaninem, więc skini zniknęli po sekundzie.


Wieczorem Seong Ik zaprosił mnie na koreański obiad. Ach, to takie zabawne, Koreańczycy potrafią ugotować COKOLWIEK z NICZEGO. Tylko się uczyć, co i też robię. Pycha.

Na obiadku obecna była też Jarneja ze Słowenii. Czy Wy w ogóle wiecie cokolwiek o tym państwie? Prawdopodobnie nie i teraz czujecie się zatroskani - nie martwcie się, Jarneja mówi, że prawie nikt tu nie wie nic. No ale, ciekawostka - liczba ludności Słowenii to 2 mln. Tyle, ile Warszawa. ha ha.

2 komentarze:

  1. Z czym jest ta kawa po meksykańsku? Mam nadzieję, że poznałaś składniki i zrobisz mi taka po powrocie. Proponuję wymianę na czekoladę do picia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana, ja teraz to jestem master w czekoladach do picia :D powinnaś mi co innego zaproponować:D

    OdpowiedzUsuń