środa, 26 maja 2010

114 reminescencje

Nadal nie mam aparatu. To znaczy - nie mam karty, a bez niej aparat też nie działa. Pocieszający jest jednak fakt, że wiem, że Adam ma ją już w torbie i że na mój komputer trafi lada moment.

no ale nie o to chodzi dzisiaj.
chodzi o dzisiaj.

po raz pierwszy od czasu, gdy wyjechałam tęsknię za domem. to znaczy - tęsknię często, przy różnych okazjach, za różnymi elementami "tamtej" rzeczywistości: za mamą, Kami, Andrzejkiem, babuniostwem, przyjaciółmi, lumpami, moim skuterem (który już niestety został sprzedany ;( ), kawką rano i innymi takimi.

dziś po raz pierwszy się nie mogę odnaleźć tu. chcę iść do kina - nie ma akurat nic ciekawego z angielskimi napisami. pogoda nieprzyjemna, chętnie bym poszła z kimś gdzieś na gorącą czekoladę albo na wernisaż do BWA (w sumie żadna wielka sztuka, ale jednak rytuał) albo do Olki-Fasolki pomarudzić i obejrzeć odcinek serialu, którego nie oglądam. i to ciągłe czekanie na autobus numer 33 lub 30 (w desperacji nawet i 41) - teraz już nie jest irytujące, teraz to melancholia i nostalgia się za tym kryją.

no i chciałabym wrócić do mojego biurka z moimi nożyczkami i mazakami, móc sobie powycinać, poprzyklejać, siedzieć do późna w moim pokoju, z głośnikami, które są proporcjonalnie dobre do tego, ile kosztowały (ha!), móc się zaszyć, bez tych cholernych Mołdawek za ścianą.

i chodzi o to, że siedzę tu nad jakąś rzeką czy na górze i patrzę na *przyrodę* - rok temu było dokładnie to samo. też druga połowa maja, dziwne rzeczy się działy, też to poczucie wyzwolenia i harmonii i godziny przesiedziane na ławce przy palmiarni ze stygnącą kawką w ręku. też się nie chciało egzaminów i chciało się gdzieś pojechać.
... tak naprawdę, od roku chyba się nic nie zmieniło, a może po prostu wróciłam do punktu wyjścia.
trochę tylko mądrzejsza:)

==========================================
mamo.
sto lat:*

1 komentarz:

  1. wrócisz. całkiem niedługo wrócisz. a w domu będzie ci brakować Zi wracającej późno z imprezy, mnie na łóżku po przekątnej z miną, że właśnie coś piszę albo zamawiania mi taksówki,bo nie zdążę na prezentjację ;), gimnazjum na Uzupis, ropuchy od gramatyki, tonu głosu Giedre, Adama pukającego do naszych drzwi dwadzieścia razy dziennie;) i kłótni o klucz do pralni ;>

    OdpowiedzUsuń