niedziela, 23 maja 2010

112 moje pierwsze w życiu...

... ciacho, które sama upiekłam!
-> wiem, że swoim wyglądem jest łudząco podobne do..., ale uwierzcie mi, że było PYSZNE!

Ponieważ wszyscy z akademika dziś wybyli, a ja zostałam uczyć się, stwierdziłam, że to bardzo dobry czas na spróbowanie swoich sił w walce z piekarnikiem. No bo - chodzi o to, że zazwyczaj to jakaś taka presja jest dookoła. Wszyscy się patrzą, pytają i chcą próbować, a ja przecież nie wiem, czy to będzie zjadliwe.

Dziś nikogo dookoła nie było kiedy zaczęłam, a kiedy ciasto dogorywało w piekarniku - zebrał się cały tłumek ciekawskich:)

... i muszę powiedzieć, że jestem z siebie dumna - po raz pierwszy upiekłam COŚ, bez niczyjej wiedzy i pomocy. Dodałam trochę za mało mąki i nie wystudziłam ciasta do końca, więc siętrochę rozwalało, ale - liczy się fakt, że przeskoczyłam swoje bariery.

hurra!
-----------------------------------------------------------

ponieważ to są już mojej ostatnie dni (tygodnie:P) na Litwie, postanowiłam każdego dnia zrobić coś, czego jeszcze nie robiłam. O tych mniej prywatnych rzeczach będę Was informowała:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz