środa, 19 maja 2010

108 nadal nic

... dziś oddałam kartę mojego aparatu w ręce specjalisty i mam nadzieję, że niedługo już będzie sprawna i będą na niej z powrotem zdjęcia z Białorusi - trzymajmy kciuki!

w Wilnie wreszcie ładna pogoda. To znaczy - słonko. No, oczywiście, nie przesadzajmy - jest duszno i parno i idąc ulicą, czujesz, że powietrze się do Ciebie lepi. No i pada - co dwie czy trzy godziny przez piętnaście minut, mocny, dżdżysty deszcz, krople tak ciężkie, że pewnie będę cała posiniaczona niedługo ;) przez 15 minut - czyli za mało, żeby się szybko spakować i zebrać z trawnika, ale dokładnie tyle, żeby całkiem zmoknąć i przemoknąć. ale też - no nie wiem, to przyjemne, te krople uderzające w czoło i słonko nad Tobą.

Maj to miesiąc zakochiwania się i czuję, że czegoś mi brakuje. Nie, żebym chciała do kogoś przynależeć i znów wciąż się zastanawiać i głowić. Nie, żebym jakoś specjalnie tęskniła za tymi wszystkimi drobiazgiami, które powodują, że czujesz się jedyny-w-swoim-rodzaju - to też nie to. To po prostu MAJ, który do Wilna przybył dopiero teraz, a wraz z nim te wszystkie bączki, motylki, pączki i kwiatki. Ha ha:)

W naszym akademiku dzieją się dziwne rzeczy, odkrywam nowe tajemnice, romanse, a dziwne spojrzenia znajomych i niewypowiedziane słowa niedopowiedzianych zdań nagle zaczynają mieć sens. Wszystko dzieje się gdzieś indziej, w innej czasoprzestrzeni, a tutaj - to tylko cienie tego, co się dzieje naprawdę. Nagle zrozumiałam wiele sytuacji, w których uczestniczyłam, a na które nie zwracałam uwagi lub klasyfikowałam jako "dziwne". I nagle się wszystko wyjaśnia - dlaczego on wtedy powiedział to, a ona czemu taka speszona, czemu tamte spojrzenie i czemu ustępowanie miejsca. I czuję się jak Sherlock Holmes, któemu w głowie się wszystko ułożyło - hurra! :)

A teraz zaczęła mi się sesja i trwać będzie i będzie, a przede mną 12 egzaminów, więc pewnie rzadziej tutaj będę.

buziaki!

1 komentarz: