piątek, 30 kwietnia 2010

88 šokis (lit: taniec)

Wiele razy już wspominałam o tym, że Litwini są szczególnie przywiązani do swojej kultury, tradycji i języka. Zbiega się to często z próbą odnalezienia swojej tożsamości przez Wilno, czego efektem są częste pokazy, parady i występy artystyczne. Wczoraj głównymi ulicami Wilna przeszedł pochód różnych szkół tańca folkowego. Celem całego przedsięwzięcia nie była reklama czy rozgłos poszczególnych placówek (nikt nie rozdawał ulotek czy wizytówek, nie było żadnych banerów), tylko tańców narodowych. Pomysł bardzo mi przypadł do gustu i byłam szczęśliwa, mogąc w nim uczestniczyć.


Przekrój wieku tancerzy wahał się od 10 (na oko) do +50 (na oko). To, co jednak wszyscy mieli wspólne - to pasja i radość, która zarażała, o czym się później przekonacie.


Pochód wiódł przez 3 place, a każdym z nich tancerze zatrzymywali się i prezentowali kolejne folkowe wygibasy. Robiło to naprawdę ogromne wrażenie - wszyscy zsynchronizowani, mimo że razem nie ćwiczyli. To zadziwiające, jak bardzo wspólne dla wszystkich te tańce są, bo przecież niemożliwa byłaby taka sytuacja z hip-hopem czy dance hall - tak, żeby spotkali się tancerze z różnych szkół i od razu byli zsynchronizowani. To już nie kwestia ćwiczeń, to chyba coś głębiej, w sercu, w tradycji.



A my staliśmy i rozprawialiśmy, jak wspaniałą inicjatywą jest ten Dzień Tańca, ile to można osiągnąć tak niskim nakładem środków, teoretyzowaliśmy, czasem spoglądając na tańczących...


... aż w końcu nas [ich, właściwie] zarazili tym szaleństwem! :)


Karl-Olav...


Zuzana...


Paweł i Adam... :)

A tu dwa tańce, które podobały mi się szczególnie!

video


video

więcej zdjęć i filmów: http://picasaweb.google.com/sylvius.vilnius/SokisSokis


Po tym wszystkim znaleźliśmy się przez przypadek na Wieczorze Romansów Rosyjskich... Sam wieczór nie był bardzo intrygujący, przede wszystkim dlatego, że po litewsku i rosyjsku.



Po Romansach nastąpił mały bankiecik [hurra, jedzenie!], gdzie poznaliśmy dwie Litwinki, studentki wokalu :) dziewczyny były bardziej szalone niż my wszyscy razem wzięci - i na tym zdjęciu mieliśmy zrobić głupie miny. Efekt - jak widać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz