poniedziałek, 26 kwietnia 2010

85 - z powrotem


Jeszcze chwilka relacji z Warszawy:)
Przy okazji moich odwiedzin stolicy, postanowiłam spotkać się z Marcinem, osobą, którą znam już od dłuższego czasu, jednak nie mialam zbyt wielu możliwości spotkać sie z nim. Był to naprawdę interesujący czas, podczas któego dowiedziałam się o sobie samej ogromnej ilości rzeczy. To ciekawe, jak - z pozoru - proste wydarzenia potrafią poprowadzić nas przez cały ciąg myślowy, którego efektem jest ... zmiana - sposobu myślenia czy postrzegania świata.


W pociągu dosiadła się do mnie grupa wesołych harcerek, któe zaraz zaczęły wciągać przygotowane przez rodziców kanapki i grać na komórkach, nie wymieniając żadnych zdań pomiędzy sobą. Ponieważ byłam naprawdę zmęczona, błogosławiłam to zepsucie młodzieży, które pozwalało mi pospać trochę :)


Moje spanie skończyło się, kiedy miejsce niehałaśliwych harcerek zajął gadatliwy Australijczyk. Ponieważ czasem śpię z otwartymi oczami (a więc może na niego się gapiłam?), zaczął do mnie gadać i tak wywiązała się nam bardzo interesująca rozmowa na temat języków obcych. Swoją drogą, interesującą sprawą jest fakt, że John odbywa teraz podróż po całej Europie, wliczając Islandię i kraje typu Rumunia czy Słowenia. Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie słuchanie o takich doświadczeniach jest zawsze bardzo bardzo intrygujące. Teraz John spędzi około dwóch dni w Wilnie, więc prawdopodobnie spotkam go raz jeszcze, pokażę mu miejsca w Wilnie, o których przewodniki nie mówią. No właśnie - czy to, że znam takie miejsca świadczy, że się już trochę zasymilowałam, że zapuściłam korzenie?


A na dworcu spotkałam Adama, który akurat miał przerwę w zajęciach i przyszedł mnie przywitać. Powiedział też, że w lodówce czeka na mnie obiad, który widzicie powyżej - makaron z brokułami i łososiem. Jezu, kocham jeść!

5 komentarzy:

  1. domyślam się, że warto było wytrzymać tyle godzin w pociągu dla takie obiadu:P
    a harcerki się nie zorientowały, że zrobiłaś im zdjęcie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, nasza drużyna oczywiście nie jest tak zepsuta jak te harcerki :)


    Michasia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokolenie MP3 :p
    Podróż, goni podróż a ja coraz bardziej wrastam w osiadły tryb życia... praca, dom, praca, dom i tak się zapętlam. Nie licząc lotu na Sardynię 9-12 Maja :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa historia, wciągająca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha, Artur, nie cierpię Ciebie za tą Sardynię:) nienie, żartuję, możesz mi przysłać kartkę :)

    Olu - dla harcerek nie ma innego świata niż ten nierzeczywisty :)

    Michasia - pewka, my to przecież moc! :)

    OdpowiedzUsuń