niedziela, 18 kwietnia 2010

78 kilka spostrzeżeń


... siedząc na wysokiej, cementowo-szklanej górze, myślałam o różnych mniej-ważnych rzeczach. zawsze, kiedy siedzę/stoję na czymś wyjątkowo wysokim i macham beztrosko nogami w powietrzu, czuję, że wszystko jest banalnie proste, tylko ja to wszystko komplikuję w głowie. Ci ludzie mali, ich cienie śmiesznie za nimi biegną, autka jak resoraki, no i nie słyszysz tych wszystkich pisków-kwików dzieci z placu zabaw.

I chciałabym teraz, dzisiaj napisać o tym, co ostatnio skacze mi po głowie i co przegadałam z kilkoma osobami, w tym także z Pauliną przy kawie. No bo właściwie - teraz to modny temat, patriotyzm. A tutaj, erasmusowo, doświadczam różnych wersji definicji tego słowa. Przykładów jest kilka, a wszystkie - dla mnie - równie ciekawe.

PRZYKŁAD A. Osoba o podwójnej narodowości, wychowująca się w jednym kraju, a potem - w wyniku skomplikowanej sytuacji rodzinnej - zabrana do innego. Oba języki opanowane w stopniu perfekcyjnym (a więc pełna dwujęzyczność), posługuje się nimi świadomie, brak kalek i brak momentów, w których "brakuje słowa". Jego tożsamość narodowa jest jednak poważnie uszkodzona - choć A wiąże swoją przyszłość z drugim krajem, pewna jego część tęskni za "krajem lat dziecięcych". Jest w pewnym sensie zawieszony między-pomiędzy, nie mogąc do końca sprecyzować, kim jest. Chciałby mieć wpływ na przyszłość obu krajów, jednak z tym pierwszym wiąże go coraz mniej i mniej i, tak naprawdę, jest tam bardziej obcy niż tam, gdzie obcy być powinien.

PRZYKŁAD B. Również osoba o podwójnej narodowości, rodzice z różnych krajów, jednak od zawsze mieszka w tym samym miejscu, którego nie cierpi, z racji na swoje zagraniczne nazwisko. Tylko jeden z języków opanowany do perfekcji, w drugim czuje się dobrze, jednak sam przyznaje, że popełnia dużo błędów. Swoją przyszłość wiąże z drugim krajem, choć był tam tylko dwa razy, na wakacje. Nie do końca potrafi się sprecyzować, co jest dla niego dużym problemem, bo jednej ze swoich części składowych poważnie nie lubi.

PRZYKŁAD C. Osoba o dwóch narodowościach, wychowująca się w państwie trzecim. Posługuje się tylko jednym językiem. Choć podkreśla, że dominującą jest jedna narodowość, chce mieszkać w państwie, w którym się wychował. Wyrobione poglądy polityczne, jednak totalny brak zaangażowania w politykę żadnego z państw, pełen kosmopolityzm, żadnego związku emocjonalnego z żadnym z państw. No, może trochę idealizuje to, do którego narodowości się przyznaje.

PRZYKŁAD D. Jedna narodowość, z jakiegoś powodu jest jednak bilingualny. Totalny brak zaangażowania w politykę, brak emocjonalnego związku ze swoim krajem. Czasem nie przyznaje się nawet do swojej narodowości, po prostu nie lubi.

PRZYKŁAD E. Jedna narodowość, jeden język, pełne zaangażowanie we wszystko, co w jakikolwiek sposób związane jest z jego ojczyzną. Za każdy stereotyp czy herezję na temat ojczyzny jest w stanie wydrapać Ci oczy. Nacjonalizm, ogromne poczucie wyższości nad innymi narodami.

PRZYKŁAD F. Dwie narodowości, dwa języki, pełna harmonia między tym, żadna z nich nie gra większej roli w kształtowaniu osobowości. Jest dumny z dokonań obu krajów i kiedy zdarza się, że rozgrywany jest mecz piłkarski pomiędzy nimi, kibicuje obu i cieszy się z goli obu drużyn. Mieszkać będzie mieszkał prawdopodobnie w kraju, w którym mieszka teraz, jednak często odwiedza "ten drugi".

Ciekawe - pojechać gdzieś i zobaczyć, doświadczyć różnych poglądów na temat stosunku do kraju, z którego się pochodzi.

i jeszcze - kiedy się wyjeżdża, dopiero wtedy odkrywasz, jak dużo zależy od tego, skąd pochodzisz, jak bardzo zbudowany jesteś z kontekstów kulturowych, historycznych czy politycznych. I nie jest to zależne od Ciebie, co więcej.

5 komentarzy:

  1. I właśnie tego w Erasmusie zazdroszczę Ci najbardziej!
    Otwarcie na świat, poznania poglądów, których żyjąc tu gdzie żyję nie doświadczę nigdy :(
    Spojrzenia z innej perspektywy.
    Achh...
    Ale jak mieszka się w Europie można się nazywać Europejczykiem. Europa jest niewielka jak na kontynent (cytując pewnego Amerykanina z jakiegoś filmu: "Europa jest wielkości naszych supermarketów"). Znikające bariery w przemieszczanie się (tanie linie lotnicze, Schengen itd.)
    A czy ktoś nazywał siebie Europejczykiem? (nie totalny kosmopolita, tylko Europejczyk).

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm, nie, nie spotkałam jeszcze nikogo, kto by sam siebie nazywał Europejczykiem. No, chyba, że w rozmowie z Kanadyjczykiem, Koreańczykiem czy Australijczykiem - wtedy jest to na zasadzie rozróżnienia "u nasz w Europie" - "u Was w...", ale nikt jeszcze nie powiedział sam o sobie, określając swoją przynależność jako "Europejczyk". Ciekawe spostrzeżenie, ponai Arturai

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem Europejczykiem!
    Pierwszy!

    OdpowiedzUsuń
  4. ha, a ja dodałabym jeszcze przykład G. Trzy narodowości i pięć języków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na Litwie jest odbierane znalezienie pogromcy pedofilii, w stanie który nie pozwala na gromienie czegokolwiek i kogokolwiek?!

    OdpowiedzUsuń