sobota, 17 kwietnia 2010

77 Troki

Wczoraj zrodził się pomysł, by dziś wyruszyć na piknik - do Troków. Pomysł zrodził się w mojej głowie i początkowo dotyczył Jasona, ale ponieważ ten nie mógł, powiedziałam Mathiasowi. Mathias szybko poinformował Alexa, a ja - żeby nie być samą jedną dziewczyną, poprosiłam Zuzanę, żeby do nas dołączyła.


Już o 12 byliśmy na dworcu, pogoda była wprost rewelacyjna, co niestety nie trwało długo.


Na miejscu widok był rzeczywiście dość interesujący - w porównaniu do tego robił naprawdę duże wrażenie. Po prostu woda - wszędzie woda!


Sztuczne kwiaty.


Pies bez sporej części tylnych łap.


Laleczka Chucky.


W zeszłym poście o Trokach zamieściłam zdjęcie jednej z łódek i jako podpis umieściłam "czeka na wiosnę". :) no i się doczekała!


... tej się to nie udało:(
przy okazji - z tego samego miejsca zrobiłam to zdjęcie - tylko wtedy aparatem celowałam nieco bardziej w prawo.


I w końcu - żarcie! Każdy z nas przygotował coś do jedzenia. A więc były ciasta, kanapki, owoce, sałatka grecka (moja!), ser, ser, ser i ser (plusy posiadania Francuza w grupie:)), bagietki i ... było pysznie! Ponieważ każdy z moich przyjaciół jest osobą całkiem inną, a chłopcy nie znali wcześniej Zuzany, muszę przyznać, że rozmawiało nam się wprost genialnie. Czułam się nawet prawie inteligentna!
Niestety, słońce bardzo szybko zaszło i zaczęliśmy nieco marznąć, czego nie-nie, nie lubimy.


W drodze powrotnej zobaczyłam oldschoolowy rower wodny i...


... no wiadomka, wskoczyłam na niego!:)


Słońce się schowało za chmurami (nimbostratusy, wg Mathiasa, który studiuje geografię), zrobiło się zimno i nieprzyjemnie i naprawdę, naprawdę zatęskniłam za akademikiem.


Tu na zdjęciu - "biedni, zmarnięci studenci erasmusowi" :)

I z powrotem. No nie wiem, czemu oni mają takie głupie miny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz