poniedziałek, 12 kwietnia 2010

72 Polska


Słoneczny dzień i mijasz Polską ambasadę i nie da się po prostu tak przejść, że płakać się chce, że wszystko nie tak. Ludzie tutaj co chwilę robią z tego jakąś sensację, każdy pyta mnie "jaki masz stosunek do tragedii?", "co o tym sądzisz?" - a co można sądzić o wydarzeniu, w którym zginęło tylu ludzi? Telewizji brak, internet niemrawy, a wszędzie Polska i - to bardzo smutne, rozdzierające dla Polaków tutaj.

W Wilnie w niedzielę była msza w Ostrej Bramie za to. Ogromny tłum, ludzie szlochają i wyją - jestem sobie tylko w stanie wyobrazić, jak to jest w Polsce. Jedna kobieta mnie przytuliła, powiedziała, że nie czuła się Polką aż do teraz. Również w katedrze msza, tam różni ambasadorzy, a ambasador USA - że "you have prepared nice memorial here" ["przygotowaliście tu naprawdę niezłe obchody"]. I nawet mój przyjaciel półpolski poszedł ze mną i też nie czuł się tak, jakby na słonko przystało.

Jestem zawieszona. Pomiędzy tym, co w duszy, tym, co dookoła. Nie ma za bardzo z kim o tym porozmawiać, bo co powiedzieć ludziom, którzy o polskiej polityce wiedzą tylko tyle, że jest w niej dwóch bliźniaków?

I dostałam maila od pana prowadzącego wykład o islamie i pani od tureckiego zaczęła lekcję od tego. I jedna litwinka po tym, przy wszystkich, pyta mnie, o co chodzi, jak doszło, kto zginął i dlaczego, czy to ważne. A ja nie umiem zawrzeć w jakimś jednym zdaniu tego, co w środku - więc mówię tylko suche informację.

No a najgorsze - że dwóch moich znajomych, powołując się na to, że są Polakami, nie chodzą w tym tygodniu na zajęcia. Nie mają pojęcia o katastrofie nic, a jednak - Polakiem czasem być przydatnie.

I jeśli ktoś poczuł się urażony czymkolwiek - wierzcie, to, co na blogu nie zawsze odzwierciedla to, co w środku. Nie chcę być jak tamci moi znajomi, a jednak - dziś Helen weszła do kuchni i zapytała: "co ty taka zgaszona?". No właśnie - stało się coś?

I choć na Litwie żałoba, a w Polsce tragedia, to Polacy chleją i dobrze się bawią a zagraniczni nie do końca rozumieją, chyba. I tylko za ambasada - taka nie na miejscu w tę słoneczną pogodę.

i ja też nie na miejscu - czuję, że powinnam bardziej polsko, w Polsce.
i to nie jest tak, że nie rusza - to tak, że robię wszystko, że zajęcia, że wiosna, ale niezbyt mnie w tym.

2 komentarze:

  1. Wrocław w sobotni wieczór/noc- pełno zniczy przed ratuszem i kościołem na rynku, ludzie w pubach, klubach, piją, rozmawiają, ale widać, że to też w nich siedzi.
    Każdy przeżywa takie sytuacje po swojemu, w środku niezależnie od niczego. Tragedia to tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Było mi naprawdę przykro i smutno, chociaż płakać nie płakałam. W sumie nadal mi przykro, ale jedna rzecz mnie denerwuje. Teraz z Kaczyńskiego robią bohatera, porównują do gen. Sikorskiego i Piłsudskiego... a to trochę jednak przesada.
    /Kamila D.

    OdpowiedzUsuń