piątek, 9 kwietnia 2010

69 dzien :)

Przede wszystkim: mamy nową współlokatorkę! Jest to moja koreańska koleżanka, EunJi, którą znałam już wcześniej i cieszę się, że to właśnie ona się nam przytrafiła - jest prześmieszna, przesympatyczna i przekochana!!! hurra hurra! cieszcie się ze mną!


I kiedy otwieram oczka, to właśnie taki widok widzę:)


Po zajęciach przygotowałam małą niespodziankę dla Viktoriji, mojej mantorki. Zrobiłam budyń, kawkę i kupiłam ciasteczka i ... poszłyśmy na piknik:) siedziałyśmy, gadałyśmy i śmiałyśmy się i się okazało, że mamy o wiele wiele więcej wspólnego, niż wcześniej myślałyśmy - ale o tym kiedy indziej:)


A po powrocie... Zrealizowałam mój evil plan - upieczenie chleba z oliwkami. Ponieważ Mathias nie lubi oliwek (a jest moim kompanem do pieczenia), a ja cebuli - zrobiliśmy chleb oliwkowo-cebulowy. Tu na zdjęciu - stylizowany na mózg.


Pierwsze chwile na świeżym powietrzu, zaraz po wyjęciu z piekarnika.


Cudownie zarumieniony, chrupki, lśniący... wspaniały zapach...


... a my musieliśmy siedzieć nad nim i czekać godzinę... gdybyśmy go wcześniej przekroili, stałby się poważnie suchy :(


Po 59 minutach zaczęliśmy akcję "wielkie otwarcie"... pierwsze nacięcie...


... pierwsze przecięcie...

... chleb w całej okazałości!

a w smaku... zazdrośćcie!:)
no to smacznego!

4 komentarze:

  1. Zazdroszczę, nawet bardzo :)
    I zazdroszczę takich śmiesznych widoków gdy się druhna budzi- ja mam tylko ścianę :)

    Michasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę, nawet bardzo ;)
    Zazdroszczę też widoków zaraz po przebudzeniu- ja w swoim pokoju mam tylko ścianę :)

    Michasia

    OdpowiedzUsuń
  3. hi hi :)
    jak wrócę, nauczę Was piec taki chleb - jest pyszny, a tak łatwo się go robi! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No Właśnie ja Jestem oburzony, że nie ma przepisu na ten chleb...
    Tyle smaku narobiłaś nim, a nie mogę go zrobić bo nie wiem jak?!

    OdpowiedzUsuń