czwartek, 8 kwietnia 2010

68


To na początek wiadomość ze wczoraj - w naszym akademiku mieszka kolejny uzdolniony kulinarnie Niemiec. Niko, bo tak ma na imię, jest uzdolniony wszechstronnie - mówi w wielu językach (także po polsku!), pisze doktorat o historii Litwy, a przede wszystkim - jest gościem, który cały czas się uśmiecha. A wczoraj - to upiekł słodki chleb! :) Oczywiście stałam się szybko jego fanką (to znaczy chleba... i Nika też).


Dzisiaj po zajęciach miałam iść z Mathiasem i Anniką do kina, ale ponieważ Annika musiała zostać dłużej na zajęciach, a Mathias robi teraz zdjęcia Wilna dla swojej dziewczyny, zrezygnowaliśmy z kina i poszliśmy na spacer. Wilno zmienia się nie do poznania, nabiera znaczeń i wartości. Nastała wiosna, po prostu.





A wraz z wiosną na ulice, skwery i parki wylazła cała miłość Wilna, w różnym wieku i stadium. Chwyta za serce, aż czasem za mocno.


A to widok z jednej góry Wilna. Chodzi mi o to, że... Czy macie też takie wrażenie, że te wieżowce - dzięki temu, że odbijają otoczenie - wyglądają jak przezroczyste? Bo Mathias nie mógł tego zajarzyć, o czym mówiłam:(


Z góry - która jest ogrodzona, bo znajduje się na niej ruina zamku - zeszliśmy szybszą drogą. Niestety, bramka była zamknięta i - wyobraźcie sobie mnie pełzającą pod nią:)


I kaczki.


A to jest kościół św. Piotra i Pawła. Za każdym razem, kiedy obok niego przechodziliśmy, Mathias się mnie pytał, czy już tam byłam. Tym razem Kościół był otwarty i weszłam do środka. Naprawdę - robi wrażenie. Wspaniałe rzeźby, cudowna obcość i bliskość, atmosfera prawdziwie kościelna.


... i baniaki z wodą święconą na litry:)


Jedna z rzeźb w kościele. Znajduje się tam wiele upiornych rzeźb-płaskorzeźb, które napawają odwiedzającego niepokojem. Ten jednak nie trwa długo, ponieważ liczba dzieł pięknych jest o wiele wiele większa.

W drodze powrotnej okazało się, że tuż obok mojego akademika znajduje się największy cmentarz żydowski Wilna. Tak, to te trzy rzędy płyt nagrobnych. Reszty nie udało się ocalić od Niemców i Sowietów.
... :(

4 komentarze:

  1. myślę, że wygodniej byłoby przejść tę bramę górą niż dołem ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Faktycznie łatwiej było by przeskoczyć pod warunkiem, że ma się ma nazwisko Jordan a na imię Michael :]
    2. Nie rozumiem tego z blokami... Odbijają? przeźroczyste? Na prawdę starałem się zrozumieć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm... widocznie to ze mną coś jest nie tak - nie umiem wytłumaczyć mojego wrażenia z blokami :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam od razu skakać... a wspiąć się już nie można?;>

    OdpowiedzUsuń