poniedziałek, 29 marca 2010

57 Tallinn

Dziś ostatni dzień w Tallinie, poświęciłam go na zwiedzanie XIX-wiecznych, przerażających dzielnic i wesołe przemierzanie "najpiękniejszych zakątków Tallinu". Dzień mogę zaliczyć do dziwacznych. Oto dlaczego...


1. Najdziwniejszy budynek Rosyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, jaki kiedykolwiek widziałam.


2. Park bez drzew :) ale z morzem!


3. Mnóstwo ptaszysk, rozwrzeszczanych, zwariowanych, kwiczących i skaczących - chyba czas godów, co?


4. Czekolada estońskiej marki Kalev (której fanką zostałam już na Litwie) o niecodziennym smaku - grejfrutowym. Nie da się tego porównać do niczego, przepraszam :)


5. Spostrzeżenie - wszystko (to znaczy: od nazw ulic, przez witryny sklepów, etykiety ciastek, aż po ulotki w sklepie) jest tu dostępne w dwóch wersjach językowych.

6. Przepiękny wieczór i odliczanie dni do [CENZURA]
a jutro rano - dalej w trasę! :)

1 komentarz:

  1. Prawdziwie pocztówkowa fotografia.
    To ostatnie zdjęcie zasługuje na nagrodę.

    OdpowiedzUsuń