niedziela, 28 marca 2010

56 Tallin


Sylwia w Tallinie. Moje pierwsze wrażenie - matko, to miasto jest wspaniałe. WSPANIAŁE. Niesamowicie średniowiecznie, zero kiczu, wszystko doskonale zachowane i zadbane. Małe domki, mnóstwo wieżyczek, kościółków i brukowane drogi. Prawie nikt nie mówi po angielsku w sklepach czy restauracjach, ale za to na ulicach brytyjskie głosy pobrzemiwają bardzo donośnie. Ceny nie są tak wysokie, jak myślałam, a jedzenie - bardzo smaczne. HURRA!


Co prawda pogoda dziś nie była zbytnio sprzyjająca szalonemu zwiedzaniu czy strzelaniu mnóstwa zdjęć, ale jednak Tallin prezentuje się fantastycznie nawet w deszczu i zimnie. O wiele mniej jest tu punktów, które "muszę" zobaczyć, z którymi wiążą się dziwne historie lub które są architektonicznie fascynujące, ale - całe stare miasto jest tak śliczne, że nie czuję, że tracę czas:)



I muszę przyznać - naprawdę jest to jedno z niewielu miast, które, mimo bycia atrakcją turystyczną, nie utraciło swojego *ducha*, nie sprzedało swoich ścian reklamom podpasek czy karmy dla psów. Jezu, jest wspaniale średniowiecznie... Aż nie potrafię znaleźć słów, by to opisać. Czuję się, jakbym się cofnęła w czasie, ale jednak - nie uważam, by to miasto było "zasuszone" jak Cordoba. Wspaniale!


Jednym z niewielu punktów, które chciałam zobaczyć była apteka w sercu starego miasta. Została ona założona 600 lat temu i, naprawdę, jest jak muzeum!:) Co więcej, część z leków, z któych apteka słynęła pół tysiąca lat temu nadal można tam kupić! Są co prawda dość dziwne, ale przecież zawsze znajdą się jacyś chętni na to!


Apteka była, niestety, zamknięta, ale mimo to czułam palącą potrzebę zajrzenia do środka. Myślę, że jutro tam wrócę w godzinach pracy:)


No właśnie - Tallin pełen jest smaczków, ukrytych gdzieś, małych, niezauważalnych, a jednak - gdy się je odnajdzie - cieszą serce i oko:)


Zwróćcie uwagę na tego dziwaka w płaszczu zdjętym jakby ze swojej żony. Zgadnijcie, jakiej był narodowości? :)


... interesujące...


A to mury Estońskiej Akademii Nauk. Musicie przyznać, że nie jest to zbytnio "kreatywne" czy "inspirujące" miejsce. Właściwie, wygląda jak szpital psychiatryczny, jak to mój Fiński kolega powiedział.


A to na pożegnanie, ha ha :)

1 komentarz: