piątek, 26 marca 2010

54 Ryga

Ponieważ wczoraj zobaczyłam wszystkie najważniejsze turystyczne punkty Rygi, dziś został mi czas na podbicie kilku muzeów i dzielnicy "moskiewskiej". Dzień jednak zaczęłam od kawki w "art cafe". Wybrałam ją, ponieważ, ilekroć ją mijałam, rzucała mi się w oczy huśtawka, która znajdowała się w rogu. Weszłam do kawiarni...


...huśtawka byłą wolna...


...stan ten szybko uległ przemianie ... ;)


... i w fantastycznym humorze zamówiłam cappuccino i ciasto marchewkowe z sosem waniliowym. Muzyka, wystrój, jedzenie, kawa - kawiarnia 15/10.

Niestety, okazało się, że zarówno muzeum art nauveau, fotograficzne jak i sztuki współczesnej okazały się niewypałami. Kiepski wybór "dzieł", nieciekawie przedstawione, w jednym nawet brak osoby mówiącej po angielsku, o informacjach o dziełach nie wspominając... Wybrałam się więc raz jeszcze na spacer po starówce i z dumą mogę powiedzieć, że byłam na KAŻDEJ ulicy starego miasta.


Wnętrze jednej z kamienic.


Kolejny nieszkodliwy dziwak Rygi.




Kilka obrazków ze starego miasta.

Po obiedzie ruszyłam na podbój dzielnicy "moskiewskiej". Została ona nazwana w ten sposób, ponieważ od czasów terroru Rosji nic się tutaj nie zmieniło. Jakakolwiek by etymologia nazwy nie była - dzielnica Moskwy nie przypomina:)


Biuro podróży, podobno najlepsze w tej części Rygi. Zresztą - auto jest najlepszym komentarzem standardów panujących w dzielnicy.


Dom, który kiedyś należał do jednego z czołowych polityków :)


Zdecydowanie NAJLEPSZA i NAJDROŻSZA restauracja okolicy. Zdjęć robić nie wolno było wewnątrz, ale wierzcie mi - przykleiłam się do podłogi.


Notka krótka, bo w Rydze z internetem ciężko. Nawet jeśli jest - nie oznacza to, że działa :(
przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam na maile - opcja wysyłania e-maila nie działa dzisiaj:P

2 komentarze:

  1. ale masz przygody! a to defilada, szpitalna restauracja :D normalnie super!
    /Kamila

    OdpowiedzUsuń
  2. Poranek fantastyczny :)...

    OdpowiedzUsuń