piątek, 19 marca 2010

46

Mimo wszelkich słodkości, o których zaraz opowiem, dzień zaliczam do kwaśnych, o czym też opowiem.


Ciężko było mi dziś wstać, a ponieważ każdy ma prawo do bycia leniem czasami, postanowiłam zostać w łóżku, informując o tym grzecznie mojego białoruskiego kolegę, Pawła. Povilas jednak znalazł sposób na lenia i wyjawił mi sekret zawartości jego torby...


... toruńskie pierniki! Paweł właśnie wrócił z Torunia, gdzie się doktoryzuje i przywiózł nam mały prezencik. Bez względu na śnieżycę, na lenia, bez względu na wszystko - pierniczki mają moc sprawczą.



Po zajęciach postanowiłam odkryć jedną z uroczych kawiarni, którą bardzo często mijam, idąc na uniwersytet. Muszę przyznać, że jest bardzo przytulna i urocza i każdy, kto przyjedzie mnie odwiedzić, musi ze mną tam pójść. Zamówiłam (olaboga, kalorie!) pieczony Camembert... mniam...


Na koniec dnia, wydawałoby się, wręczyłam Mathiasowi Obuoliu Suris - serek jabłuszkowy. Musicie wiedzieć, że Mathiasa przez cały tydzień nie było, ponieważ pojechał do Niemiec skutecznie podbijać serce najwspanialszej (prawdopodobnie) Niemki świata:) ponieważ pijamy kawę, postanowiłam przywitać go czymś słodkim i - moja litewska koleżanka doradziła mi ich narodowy przysmak do kawy... Kiedy był zapakowany, myśleliśmy, że to taki biały serek w czekoladzie. Okazało się, że wygląda, jak galaretka z kawałkami jabłuszek...


Alex, z racji narodowości, jest specjalistą w zakresie serów i dostąpił zaszczytu spróbowania jako pierwszy. Zapytany, czy chce spróbować "dobrego litewskiego sera", stwierdził, że według niego nie można połączyć tych trzech słów w logiczną całość:)


... chwila konsternacji i werdykt - pyszne, jednak to nie ser:) Nawet Mathias, który jest Niemcem (a możecie sobie wyobrazić, jakie pojęcie Niemcy mają o DOBREJ kuchni), przyznał, że jego prezent jest dość ... nietypowy :)


Niestety, dzień nie skończył się tak słodko, jak się zapowiadał - musiałyśmy z Pauliną bowiem pożegnać naszą współlokatorkę, Justynę, która zmieniła miejsce zamieszkania i pusto w pokoju się coś zrobiło.

... cały dzień w takt tego.

2 komentarze:

  1. jak przyjade, to... chce probowac wszystkiego! mniamu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Toi bardzo miły gest z tymi pierniczkami. :D
    A do wolnego łóżka się przyzwyczaicie. Głowa do góry.

    OdpowiedzUsuń