poniedziałek, 15 marca 2010

42 love is in the air

Niedziela, wracałyśmy od Cioteczki, pełne bardzo miłych uczuć. To, co doznałyśmy podczas całego weekendu grzało nasze dusze. Nie tylko my byłyśmy tak szczęśliwe - roztopy, plucha i wiosna robią swoje. Wszędzie dookoła ludzie szczęśliwi i zakochani, przeżywający swoją pierwszą (nieskrępowaną) miłość.





4 komentarze:

  1. no pięknie, pięknie... przeczytałam od pierwszego do ostatniego postu.
    buziaki ściskam :)fajnie, że się dzisiaj odezwałaś
    kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle nie ma podpisów pod zsjęciami, więc pozwolę sobie uzupełnić:
    1. Na pierwszym zdjęciu Emo-dziewczynka żegna się z chłopcem, bo za chwile skoczy do kanału z lodowatą wodą;
    2. Emo-dzieci siedzą na zimnym betonie w oczekując aż załapią wilka (taka bardzo nieprzyjemna choroba);
    3. Komentarza nie wymaga :p

    OdpowiedzUsuń
  3. tacy szczęśliwi i nieświadomi tego, jakie to życie jest okrutne i pewnie i tak wszystkich szlag trafi...
    Dobrze jest być pesymistą:)

    /Kamila

    OdpowiedzUsuń