poniedziałek, 15 marca 2010

41 [dookoła Kowna - pełen folklor]

W sobotę, z samego rana, wyruszyliśmy w podróż dookoła Kowna. Ponieważ Cioteczka zna wiele zakątków, zapowiadał się wspaniały dzień.


Ty razem prócz czapeczki i rękawiczek zostałam również wyposażona w buty i skarpetki. Ciocia Rima jest jedną z tych osób, których dobroć nie pozwala Ci odmówić, bez względu na to, jak asertywny byś nie był.


W trakcie drogi Kastukas otworzył szyberdach i... nagle wszystko było w śniegu. Każdy normalny człowiek zdenerwowałby się, jednak państwo Rimowie po prostu zaczęli się śmiać. Po prostu - pogoda ducha roztopi nawet najgorszy lód.


Nasz pierwszy cel - muzeum folkloru. Tak naprawdę to w okolicy Kowna znajduje się mnóóóóóstwo opuszczonych pałaców/zamków, które teraz zaczynają być zamieniane na powrót w budynki użytku publicznego. Każdy bardzo imponujący.


Specjalnie dla Krzysia - jedna z pierwszych waltorń na Litwie.


Litwini rzeźbią w drewnie wszystko i wszędzie. Teraz szczególnie - trwa program rządowy mający na celu przywrócenie sztuki folkowej do łask, więc młodzi ludzie naprawdę chętnie się za to chwytają. Część "dzieł" powinna być właśnie zapisywana w cudzysłowie, jednak niektóre są naprawdę zdumiewające.


Piętro pałacu. Wcześniej był tutaj squat, różni ludzie o różnych "zainteresowaniach" tu przebywali, czego efekty widzimy powyżej:)


Czułam niepokój.


Kolejny punkt naszej podróży to wzgórze Giedymina (króla królów Litwy) w jednym z parków narodowych.


Tu on zmarł.


A to widok z góry:)


Podczas drogi mieliśmy nieplanowany postój, by obejrzeć ten zdumiewający kościółek. Jest w nim coś przerażającego, ale i pięknego, więc z każdym kolejnym krokiem w jego stronę, czułam narastającą ekscytację.



Zobaczcie, jak różna jest sztuka kościelna tu. Z jednej strony - nieco infantylne, ale urocze freski i obrazki, z drugiej rzeźba rzeczywiście obrazująca mękę.


Nagle naszym oczom ukazał się kościelny, który zaproponował małą wycieczkę po przybytku. Po raz pierwszy naprawdę zwiedziłam kościół i poznałam go od podszewki. Pan Casas (na zdjęciu) pracuje już dla tego kościoła 18 lat i naprawdę, wie o nim wszystko. To, o czym Cioteczka Rima mówi, to kościelna flaga, najstarsza tutaj (100? 200? lat - nie jestem pewna, przepraszam). Napis na niej - "Wytrzeźwijmy!" - pochodzi z czasów, gdy Litwa postanowiła znów stać się niezależna, jednak społeczeństwo było zbyt pijane, by działać.


Po raz pierwszy w życiu siedziałam przy organach. Niesamowita ekscytacja, zawsze jako dziecko marzyłam o tym, siedząc w nudnych ławkach.




Widok z góry. Fantastyczna pogoda, kochani ludzie i - swojskość!





Następnie wybraliśmy się na spacer po wioseczce Roudone (Czerwona). Myślę, że nazwa została nadana przez daltonistę - 17 z 30 domów, które widziałam, było żółtych. Żartuję - nazwa pochodzi od...

... kolejnego dawnego pałacyku, w którym teraz mieści się muzeum i szkoła. Szkoła nas nie interesowała, więc weszliśmy do muzeum...

video

... i uruchomiliśmy alarm. W środku nie było nikogo, muzeum otwarte. Poczekaliśmy 15 minut, nikt z "ochrony" się nie pojawił, więc poszliśmy do domu.

2 komentarze:

  1. Ta "Cioteczka" to mam dar przekonywania :D Taki zestaw mrozo-ochronny. Nie wierzyłem, że ktoś tego dokona.
    A wyprawa fantastyczna. Tylko pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pograłaś z czytelnikami z tym żółtym. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń