poniedziałek, 15 marca 2010

40 sprawa narodowa

Tutaj, na Litwie, wszędzie doświadczam mojej polskości. Tyle miejsc powiązanych z polską historią, tyle tablic w dwóch językach i tyle wspólnych kontekstów, że sama się sobie dziwię, jak niewiele o sobie, Polce, wiem.

Przy okazji jednego z kulturalnych wydarzeń, zobaczyłam w muzeum całą kolekcję książek Adomasa Mickievicusa (czy też, w wersji swojskiej - Adama Mickiewicza), co rozpoczęło dyskusję o naszym wieszczu narodowym i jego narodowości.


Trzeba Wam wiedzieć, że Litwini uważają go za Litwina. Są oni jednak trochę mniej zaborczy niż my, Polacy, i przyznają, że był on polskim Litwinem, dlatego też wiele wydawnictw załącza obie wersje językowe jego dzieł.


"Oda do młodości" w wersji dwujęzycznej. Litwini wykazują dość rozumne podejście do sprawy. Podczas gdy my, Polacy, gotowi jesteśmy wyrwać serce komukolwiek, kto powie, że Mickiewicz był Litwinem, oni, po prostu bardziej skupiają się na tym, co osiągnął, niż kim był. Cioteczka Rima powiedziała, że nie ma sensu się spierać, czy był Litwinem, czy nie - w tamtych czasach ludzie na Litwie niezbyt byli świadomi swojej "narodowości", ruchy narodowościowe zaczęły się później, znacznie później, i nie ma sensu przypisywanie wszystkim wieszczom, którzy kiedykolwiek żyli na Litwie litewskiego pochodzenia. Co prawda, to prawda.


Mimo wszystko, dziwnie wygląda "Pan Tadeusz" w wersji litewskiej.


Księga pierwsza. Niestety, muszę przyznać, że po litewsku nasza epopeja narodowa nie brzmi już tak sielsko-anielsko. Przyznaję, że i tak podziwiam tłumacza, który tej roboty się podjął.


Rozmowa jednak szybko zeszła na koeljny prawdziwy problem - narodowość Chopina. Jak wiecie, Andy jest w połowie Francuzem i - choć nie utożsamia się z Francją jakoś szczególnie - był w tej rozmowie naprawdę zażarty. Uważał, że to jasne, że Chopin to Francuz i że samo nazwisko o tym mówi, że przecież nie ma znaczenia nic poza tym, gdzie tworzył i co dawało mu inspirację. Na nasze "ale Andy, nazwiska się nie wybiera" czy "ale Andy, on mieszkał w Hiszpanii, a tworzył także pod wpływem wydarzeń w Polsce", nasz kolega zaperzał się jeszcze i jeszcze bardziej.

Z Andym to właściwie ciekawa sprawa. Bo widzicie...
- jest Niemcem, ale nigdy w Niemczech nie mieszkał, nie ma nawet niemieckiego paszportu
- mieszka we Francji, ale ponieważ nazwisko ma niemieckie, jest traktowany gorzej
- w przyszłości chce mieszkać w Rosji:P
- pisze przewodnik po Litwie, ale... zacytuję: "nigdy w życiu nie przeczytałem całej książki, więc nigdy bym się nie spodziewał, że sam jakąś napiszę"
- w muzeum był tylko 3 razy w życiu - 2 razy dla towarzystwa i raz, żeby się ogrzać (Ermitaż w Rosji... :/)
i w ogóle - istota dziwna, pełna zagadek, których jednak ani Paulina ani ja nie chcemy rozwikłać:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz