środa, 10 marca 2010

38 Kitchen stories

Chciałam dzisiaj zamieścić posta, w którym zobaczylibyście (m.in.) Mathiasa, jednak z pewnych przyczyn (technicznych, oczywiście!) moje zdjęcia nie chcą się załączyć.

... bez zdjęć ciężko byłoby Wam sobie wyobrazić, dlaczego sałatka, którą Mathias przyrządził okazała się niewypałem i dlaczego wg mnie Alex jest podobny do Pascala Brodnickiego...

Kolejne 4 dni spędzę w Kownie, niestety nie wiem, jak będzie z internetem, więc - żegnam ozięble:) do poniedziałku (w najgorszym wypadku)

PS: jutro urodziny - niepodległa Litwa kończy 20 lat!

1 komentarz:

  1. Skoro o kuchni to podam przepis na "Gołąbki po Wietnamsku" które zrobiłem wczoraj:

    składniki:
    - jeden gołąbek robiony przez mamę
    - garść ugotowanego makaronu "świderki"
    - warzywa na patelnie (by Hortex)
    - 2 jajka
    - przyprawa orientalna (od warzyw na patelnie)
    - papryka słodka i ostra
    - sól, pieprz
    - Sos sojowo-grzybowy
    - olej
    - ser żółty

    Sposób przyrządzenia:
    Warzywa na patelnie podsmażyć na oleju pod przykryciem, na wolnym ogniu przez ok 10 min aż lekko zmiękną. Dodać pokrojonego gołąbka mamy. Po kolejnych 2 minutach dodać makaron i poczekać aż się wszystko podgrzeje(ok 2min). Jajka rozbić, lekko osolić, i wlać na patelnie. Co jakiś czas mieszając do czasu aż jajka się zetną i powstanie przyjemna mieszanka. Dodać wszystkie przyprawy wg uznania (oprócz sosu). Przełożyć wszystko na talerz spróbować czego brakuje i to dodać. Na koniec przyprawić sosem sojowo-grzybowym.

    Potrawa smakuje przeciętnie, jak dla mnie za mało mięsa, ale da się zjeść. Zrobione z rzeczy które akurat miałem w kuchni/lodówce.
    Skąd ta nazwa? Ano stad, że potrawa była taką samą klęską jak Amerykańska wojna w Wietnamie. Miało być dużo smaczniejsze, a wyszło przeciętnie.
    Pozdrawiam i życzę dużo smakowitości

    OdpowiedzUsuń