niedziela, 14 marca 2010

38 Kitchen stories [updated]

Muszę przyznać, że życie akademikowe ma pewne dobre strony, za którymi na pewno będę tęskniła. Jedną z nich jest kuchnia i historie z nią związane.


Musicie wiedzieć, że ile razy wejdziecie do kuchni, zastaniecie tam jednego z naszych sąsiadów, Mathiasa (sprawcę niemieckich pierogów i ciasta). Wydaje mi się, że on po prostu tam mieszka, oszczędzając studenckie pieniądze. Mathias to naprawdę fajny gość, z którym i pogadać i pośmiać się można.


Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłam pouczyć się tureckiego w kuchni (w moim pokoju za dużo dźwięków). W kuchni zastałam (surprise! surprise!) Mathiasa, który cośtam sobie tworzył. Okazało się, że jego (wy)twór nie nadawał się do niczego, więc powiedzieliśmy Ellen (zaraz ją poznacie), że jest to narodowa niemiecka sałatka i w ten sposób się jej (sałatki, nie Ellen) pozbyliśmy.


Szybko jednak kuchnia zapełniła się ludźmi i sobie tak siedzieliśmy i gadaliśmy. Na zdjęciu (od lewej): Dżejsonas przygotowujący burrito, Mathias przygotowujący kawę, Thomas (kolejny Niemiec, który w kuchni bywa często) przygotowujący sałatkę i Alex (Francja), udający pogrążonego w myślach. Na zdjęciu możecie też zobaczyć moje kartki i długopis - naprawdę uczyłam się!


Wśród całej radości i szczęścia pojawili się Kinga (zgadnijcie, skąd) i Adam (tu trudniejsze: pół-Polak, pół-Francuz) z ciasteczkami, które Kinga upiekła. Muszę przyznać, że były przepyszne, z czekoladą w środku. A osoba sięgająca po ciasteczka to Ellen (Francja), która studiuje tutaj chemię!


I burrito Dżejsonasa. Naprawdę lepsze niż wygląda.


Na koniec wszystkiego Mathias upiekł ciasto... i w ten oto sposób kończę notkę kompozycją klamrową:)

no dobra, żeby nie było kompozycyjnie zbyt pięknie - oto trik Mathiasa, specjalnie dla Kamci:

2 komentarze: