niedziela, 7 marca 2010

34 Kaziuki (part II: "artyści")

Kaziuki, jak już wspomniałam, wpisują się w tradycjonalność Litwinów. Wszystko, co na Kaziukach możecie ujrzeć, jest w 100% efektem czyjejś PRACY. Czyjejś - to znaczy, że każdy produkt jest "produkowany" indywidualnie. Ponieważ cena takich arcydzieł jest zazwyczaj dość wysoka, rząd litewski postanowił dać szansę lokalnym artystom, dając im miejsce na kaziukowym straganie za pół darmo - tylko za miejsce na placu i głównej ulicy trzeba płacić, a tak wszystkich obowiązuje kwota pobierana przy zgłoszeniu (100 zł). Ceny, dzięki braku opłat od wynajmu miejsca, są naprawdę przystępne, konkurencyjne dla supermarketów, dlatego wiele osób kupowało mięcho "na zaś" - raz, że smaczniejsze, dwa, że tańsze.

Jeśli chodzi o artystów folkowych - również w kilku wielkich centrach handlowych mają oni wygospodarowane miejsce, w którym za bardzo niską opłatą mogą sprzedawać swoje "produkty".


Podczas Kaziuków nie ma występów Dody Elektrody czy innych "artystów". Podczas Kaziuków występują tylko Litwini i tylko w konwencji narodowej. Co najciekawsze - te występy naprawdę przyciągają tłumy!


Wystawić na Kaziukach może się każdy, ale liczba miejsc jest ograniczona, więc jakiś czas przed Kaziukami ogłoszony jest konkurs - każdy chętny musi przesłać opis swoich wyrobów wraz z załączonymi zdjęciami. Dzięki temu każdy może spróbować swoich sił, zarobić na tym, a lokalni artyści nie są pożerani przez masową, kiczowatą produkcję.


Kolczyki zrobione z porcelany - pomyślałam o Karolinie:)


Bardzo wiele młodych dziewczyn, które parają się decoupage, filcowaniem czy innymi craftami, wystawiało swoje prace. Na zdjęciu - Migle, dziewiętnastoletnia studentka prawa, sprzedaje filcowe kapciuszki.


Tylko dlatego, że wiem, że osoba sprzedająca to ta, która produkt wykonała, jestem w stanie połączyć pana ze zdjęcia z jego wycinankami.


Starsza pani sprzedająca ciepłe skarpety w mroźny, śnieżny dzień. (Mamo, miałabyś motywację, by kończyć swoje wełniane dzieła!)


Może kupię nam do salonu jakiegoś jelenia na rykowisku o zachodzie słońca, namalowanego na kawałku drewna... :P

A teraz, specjalnie dla Kamci!
Ulice Wilna podczas Kaziuków wypełnione są ulicznymi artystami, ale także dziećmi...

... grającymi na szkolnym fleciku...



... grających na dziwnych intrumentach...


... śpiewających dziwne piosenki...

To jednak, co mnie najbardziej zaskoczyło...


... to specjalne miejsce targu wydzielone tylko i wyłącznie dla studentów projektowania, gdzie całkowicie za darmo mogli sprzedawać produkty przez siebie zaprojektowane.


Dwudziestodwuletni Tauras i jego długopisy.


Poprosił tylko, bym nie sprzedawała pomysłu Chińczykom:)


Interesujące emo-ciasteczka, upieczone przez dziewczynę Taurasa...


... i ekologiczne torby, które wzbudziły mój podziw...

[przed nami jeszcze dwie części Kaziukowych notek, ale teraz to ja już mam dość stukania w klawiaturę! do przeczytania jutro!]

1 komentarz: