środa, 3 lutego 2010

2

Wreszcie mam internet w pokoju. Kiedy okazało się, że kupiony wcześniej switch działa, wszystkie trzy zabrałyśmy się do szalonego blogowania, mailowania i innych codziennych czynności:) niestety, okazało się, że mój komputer niestety nie chce otwierać żadnego z produktów google, a więc ani poczty ani czytnika ani blogów!

spędziłam długie godziny prosząc go i przekonując, żeby jednak znormalniał, ale to nie pomagało. w końcu jednak wybłagałam Karola, żeby COŚ zrobił i - okazało się, że tak, to było proste:)

i dzięki temu teraz, po kilku godzinach łez, mogę leżeć pod kołderką i stukaniem w klawisze umilać moim współlokatorkom noc:)

Ponieważ co chwilę ktoś mnie pyta o stan łazienki, pokoju itd., zamieszczam relację z pierwszego wileńskiego wieczora i poranka:)

Wejście do akademika. Niestety, schodki nie są odśnieżone - co więcej, są oblodzone. Żeby dostać się do akademika, trzeba pokonać przeszkodę śniegu po kostki i oblodzonych schodów. Zwykle to nei problem, ale kiedy ciągniesz za sobą ciężką walizkę - o maj gat.


korytarz niczym w "Lśnieniu".

Łazienka - dzielona z drugim pokojem, sprzątana codziennie przez recepcjonistkę. Choć właściwie nie nazwałabym tego sprzątaniem - jutro MY się tym zajmiemy, bo czujemy dyskomfort ilekroć otwieramy deskę klozetową.

Nasz pokój tuż po rozpakowaniu się. Osoba stojąca to Justyna, nasza współlokatorka. hmm, zgadnijcie, które łóżko jest moje:)

Widok z okna. Nie jest porywający, ale świetnie nadaje się do sprawdzenia pogody:) tak, to, co stoi na parapecie - to słoiki z bigosem i kurczakiem na dwa sposoby:)

Dziś poznałam okolice mojego akademika, okazuje się, że jest tu wiele fascynujących miejsc, ale - o tym kiedy indziej:)

jutro zacznie się kurs litewskiego. Póki co, wiem, że "aciu" to "dziekuję", a "pilies" to "zamek" :) jutro pewnie będę już mogła tłumaczyć pisma urzędowe;)

idę spać, jestem dziś już zmęczona zmaganiami z internetem, brrr:)

4 komentarze:

  1. Strzelam, ze to najczystrze łóżko pod oknem przy którym nikt nie stoi jest Sylwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za co m.in. uwielbiam Stany? że internet jest praktycznie wszędzie:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. łazienka wydaje się być całkiem urocza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ładnie. Choć bez rewelacji a co do łóżka to, pewnie to przy którym stoi wiaderko z jogurtem, klapeczki (bo Sylwia na boso !!!), woda mineralna i garnuszki od mama.

    OdpowiedzUsuń