sobota, 27 lutego 2010

26 part III

... myślałam, że wrażenia na dziś już się skończyły i że resztę wieczoru przyjdzie mi spędzić w moim parnym pokoju, ale... :)


... o mój dobry nastrój wieczorem zadbał mój anielski opiekun. Przygotował on grę, która polegała na szukaniu kolejnych karteczek, które w efekcie doprowadzą mnie do SKARBU:) Pierwsza wskazówka, wraz z instrukcją obsługi, znajdowała się pod moimi drzwiami... zapewniłam sobie wsparcie Pauliny i poszłyśmy tropem wskazanym przez karteczkę...


Kolejna, zupełnie nieoczekiwanie, czekała na nas na ścianie przy kuchni...



Następną znalazłyśmy piętro niżej, by znów pójść piętro wyżej - na balkon, a tam...


TRUTUTUTUUUU!


... chwila napięcia...


radość:)


Najpiękniejszy bukiet mojego życia;)
Aniołowi dziękuję, choć pewnie mojego bloga nie czyta i/lub nie rozumie:)

no i teraz - teraz to już naprawdę koniec tej przydługiej notki!:)

1 komentarz:

  1. Taki bukiet to naprawdę wielki skarb :)
    Smacznego :)

    OdpowiedzUsuń