sobota, 27 lutego 2010

26 part II

... pizza, oczywiście!


Tak, nosiłyśmy się z Pauliną z zamiarem upieczenia polskiej wersji pizzy od momentu niemieckich pierogów. Byłyśmy ciekawe, jak Ilaria, nasza zaprzyjaźniona Włoszka, zareaguje... Nie, nieprawda - po prostu chciałyśmy mieć wreszcie porządny obiad.



Ponieważ Paulina jest złotą osobą i wie wszystko, postanowiła zająć się ciastem (drożdże!).




Muszę jednak przyznać, że moje zadanie nie było wcale mniej odpowiedzialne - to do mnie należało krojenie składników...



Jej mi najbardziej było szkoda:(


Wszystko gotowe, czeka...



Ciasto drożdżowe (gładkie) jak pupa niemowlaka...


Problemy ze słoikiem - sos pomidorowy, niesamowity wynalazek współczesności!


Pizza Pauliny....


Moja pizza :) ...


... i masakra, jaką Paulina na nim dokonała! :'(



Papryka jako pierwsza....



Oblizanie łyżki - gest wieńczący pierwszą część przygotowań.


... w piekarniku... a my czekamy, czekamy... 45 minut!


Pierwsze zdjęcie noworodka...


Świat ze szczęścia rozmazał mi się prze oczami....



MNIAM!

Werdykt Ilarii:


"Mogę publicznie przyznać, że polska pizza jest całkiem niezła" :)

[CDN]

2 komentarze:

  1. A co w paluszek zrobiłaś ??

    OdpowiedzUsuń
  2. to ty chyba pizzy nie jadlas jeszcze. jak wrocisz to zrobie ci lepsza.
    Łukasz Świdurski.

    OdpowiedzUsuń