środa, 27 stycznia 2010

5

Zdałam dzisiaj ostatni egzamin - z językoznawstwa. Kiedy zobaczyłam pytania, zbladłam. Zawsze byłam obdarzona bujną wyobraźnią, więc nazmyślałam sporo. Okazało się, że część odpowiedzi była poprawna i w efekcie - zaliczyłam na 4. Jutro o 9 idę po ostatni wpis, oddaję indeks i - farewell, UZ!

Po tych dwóch tygodniach intensywnych testów, kartkówek i egzaminów czuję, jakby mój mozg był wyprasowany albo jakbym zamiast niego miała wdmuchnięta watę cukrową. nie chce mi się myśleć, przetwarzać kolejnych informacji, uczyć niczego nowego. brr.

Trochę łapie mnie przedwyjazdowy stres. Że sobie nie dam rady, że będę tęsknić, że ten wyjazd wcale nie będzie dobry, że będę siedziała w zimnym,litewskim akademiku i
odliczała dni do powrotu. boję się, że litewski akcent bedzie dla mnie niezrozumiały. boję się, że będę zbyt płakać za bliskimi, za kołderką i normalnym jedzeniem.

Jutro zaczynają się prawdziwe przygotowania do wyjazdu, dopinanie wszystkiego na ostatni guzik. Trochę smutno, trochę łzwawo.

3 komentarze:

  1. Zawsze przychodzą i te złe myśli ale zobaczysz, że będzie super ! Chociaż rozumiem poniekąd Twój stres, ja nawet jak gdzieś jadę na tydzień czy dwa to się ciut stresuję. Ale mam nadzieję że ten stres Cię zmotywuje :) No i też mam masakrę egzaminową, marzę o końcu następnego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wilno jest piękne! Przed Tobą wspaniały czas, wykorzystaj go i wyciśnij jak cytrynkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że założyłaś tego bloga bo będzie mi łatwiej być na bierząco z Twoim życiem:)

    OdpowiedzUsuń