poniedziałek, 4 stycznia 2010

27

tyle dni do wyjazdu.

Teraz każdy moment, każda chwila przy tych, na których mi zależy jest cenna i na miarę złota.
Mam skrajne humory, najpierw boję się, że umrę tam z głodu (póki co ugotowałam raz w życiu makaron), a za chwilę - że będę się obżerała świństwami i wrócę wyglądając jak wielka guma-kulka.

panika.

5 komentarzy:

  1. Dzięki, dzięki :)
    Jak ja kocham te odliczanie dni do podróży, sama też aktualnie odliczam ( już tylko do piątku :) ). A ta podróż, o której piszesz to dokąd ?

    OdpowiedzUsuń
  2. No to piękne masz plany, jak tylko skończę szkołę średnią to na pewno też gdzieś wyjadę, nie wyobrażam sobie siebie zatrzymującej się w jednym miejscu na dłużej.

    Te moje to leginsy ale wierzę, że masz takie same rajstopy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, to dobra rada !! Na pewno wezmę to pod uwagę jak będę składać papiery na studia. Co do wakacji to myślałam o Camp America - wydaję mi się to na prawdę sensowne - ale to dopiero jak będę na studiach. A Erasmus to za najlepsze wyniki w nauce nie ? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, Szwedzi są bardzo mili, ta życzliwość wylewa się zewsząd :) No niestety ja chyba idę na studia językowe, o ile nie dostanę się na ASP :) A Ty co studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje sprawdziany to pewnie pikuś przy Twoich egzaminach ale ostatnio też silę się przy mojej znienawidzonej fizyce, kurcze ten wypad do Szwecji tak mnie wybił z rytmu, że kompletnie nie mogę się ogarnąć :) Zupełne oderwanie od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń